Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zakazany Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Nie Lis 29, 2015 5:01 pm

Przyszła tutaj, nie wiadomo z jakiego powodu i skąd.. Była nieświadoma pewnej rzeczy, mianowicie tego, że wlazła na tereny Górskich Koni. Tak bardzo przyzwyczaiła się do atmosfery na okropnym Risum, że góry kojarzyła jedynie ze swoimi ulubionymi terenami, a wrogów wciąż widziała na gorącej pustyni.. Ciekawe czy chociaż kilka koni przeżyło? Czy złapały ich cioty od Grubasa?- zastanowiła się.. Co z Vitalią, Piękną, Stellą i tak dalej? Pewnie te dwie ostatnie miziają się już z obrzydliwym bratem Pana Męskiej Dziwki. Dlaczego tak często myślę o Celestii? Ona nie żyje.. Umarła a jej kości walają się gdzieś.. Gdzieś daleko..- skarciła się w myślach Cersei. Obca klacz wciąż chodziła jej po głowie. To wszystko, to nie są moje wspomnienia.. To tylko wspomnienia Celestii. A ona nie żyje.- wbijała sobie do głowy.. Przez to też straciła czujność, którą wszego czasu miała olbrzymią i niezwykle wyczuloną.. Nawet nie spostrzegła Bursega czychającego gdzieś tutaj.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Nie Lis 29, 2015 5:11 pm

Tak sobie spokojnie dreptałem stępem poprzez las, nie szukając niczego konkretnego. Ot zwykły spacerek mający na celu poznanie nowych miejsc i upewnienie się, że inne stada nie naruszały moich terenów. Jak mogłem się pewnie spodziewać, niczego podejrzanego nie zauważyłem mimo przejścia wielu kilometrów... gdy nagle dostrzegłem... jakąś nieznajomą klacz by po chwili wyczuć jej zapach... Krwista! - uświadomiłem sobie z prędkością światła. Moja reakcja była niemalże intuicyjna. Szybko chwyciłem jakąś linę, doskoczyłem do niej i zarzuciłem jej na szyję, by nawet nie próbowała mi zwiewać. Szarpnąłem za sznury, by nieznajomej, wyższej ode mnie klaczy zademonstrować, że ją mam.
- Kim jesteś? Czego tutaj szukasz? - zadałem oczywiste pytania, uważnie się jej przyglądając.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Nie Lis 29, 2015 7:23 pm

Czujność, czujność.. Tak ważna rzecz, której trzeba mieć jak najwięcej.. Dlaczego? Dlaczego nie zauważyła siwego araba wcześniej? Teraz skończy to się na konfrontacji, nieważne jakiej, ale konfrontacji, czego Cersei, Serce z Kamienia, z pewnością nie chciała. Nie chciała nikogo teraz spotykać, ale spotkała, to było przygnębiające.
Stanęła bacznie, na dzień dobry tuląc uszy po sobie.. Znak ostrzegawczy, ot co, z psinką arabuś do czynienia nie ma.. Przewróciła oczami, kiedy usłyszała jego pytanie.. Wciąż nieświadoma, że hasa sobie po wrogich terenach.. Wiedza to władza, a niewiedza to zguba. - Gówna.- odpowiedziała z twarzą bez wyrazu, kamienną maską, lodowatymi oczami i głosem pełnym pogardy, bólu, nienawiści i cierpienia.. W dupie mając siwka, owdwróciła się, i dumnym krokiem zaczęła się oddalać, by go opuścić i nigdy więcej nie zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Nie Lis 29, 2015 8:45 pm

Zdziwiło mnie nagłe stanięcie klaczy. Sprawiała wrażenie, jakby była całkowicie zaskoczona moim widokiem. Naprawdę tak było? Tak się zagapiła, że mnie nie zauważyła wcześniej? Wydawało mi się to mało prawdopodobne. Już prędzej bym podejrzewał, że mnie ona próbuje zmylić a tak naprawdę z jakichś powodów specjalnie tutaj przyszła i z całą świadomością dała się zaskoczyć. No ale czemu to zrobiła? Musiała mieć w tym jakiś powodów. We wszystkim się ma powody. Ale jakie ona mogła mieć? I jeszcze się zaszczurzyła. To również jej wyszło bardzo przekonująco.
- Gówna? - zdziwiłem się - Po co? Na nawóz? - zdziwiłem się, poniewczasie orientując się, że to była ironia. A to tak się, że mnie naśmiewa? Chce mnie sprowokować? To na pewno dalsza część jej planu? Ale o co jej chodzi. Chce zostać porwana? Tego oczekuje? No to mogę jej to zapewnić! Tylko czemu ona do tego dąży? Gdy zaczęła się oddalać, mocno szarpnąłem ją za linę, którą jej wcześniej narzuciłem na szyję.
- Ej. nigdzie nie idziesz! - warknąłem - A przynajmniej sama nie idziesz! Pójdziesz teraz ze mną! - oznajmiłem ją i szarpnięciem za liny starałem się ją prowadzić w przeciwną stronę - ku lochom.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Nie Lis 29, 2015 11:08 pm

Ogier zarzucił liny na jej szyję, co ja od środka zagotowalo.. Jej dusza wrzeszczala z wściekłości, przeklinala świat i była tak oburzona.. Ale jej twarz była kamienną, nieruchoma. Perfekcyjnie ukrywala swoje emocje, nikt nie mógł dostrzec w niej choćby odrobiny uczucia, jakie jej towarzyszyło..
Celestia teraz mogłaby wywinąć zwinny obrót, zataczajac ogierka dookoła, a gdy przemknal by przed nią, zręcznie go chwycić i podciąć mu gardełko.. Ale Cersei nie umiała.. Nie potrafiła się teraz obronić.. Jej zrenica się rozszerzyła i z nerwem, ledwo widocznym, objechala linę wzrokiem.. Aż nagle przypomniało jej się o tym, że Nikt potrafi być Każdym.
Natychmiastowo na jej twarzy pojawił się wściekły grymas a jej przednia noga zatupotała o ziemię. Rozległ się głośny kwik a klacz stanęła dęba przeszywajac powietrze kopytami. - Owszem, idę. Spróbuj mi przeszkodzić, urwę Ci łeb, a potem nakarmię tobą wrony. zasyczala przez zęby, Cersei gdzieś znikła, zastąpił ja Ktoś Inny. Kim jest Ktoś Inny?
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Lis 30, 2015 7:36 pm

Po zarzuceniu lin widziałem, ciężko było mi coś wyczytać z jej mimiki. Z jednej strony podejrzewałem że się wścieka, coś mi o tym mówiło, ale z drugiej strony jej pysk był całkowicie nieprzenikniony, pozbawiony wszelkiego wyrazu. Czyli jednak nie wścieka się... tylko jest całkowicie pogodzona ze swoim losem - uznałem po chwili i szarpnięciem za sznur zasugerowałem jej poście za mną... ale ta nagle tupnęła nogą, kwicząc głośno. Odruchowo się cofnąłem, gdy stanęła dęba machając kopytami. Szarpnąłem więc ponownie za sznur.
- Nie, nie idziesz! - warknąłem na nią... ale już nie byłem taki pewny siebie. Jej gwałtowna zmiana nastroju kazała podejrzewać, że klacz nie jest całkiem normalna. No i ta jej groźba? Chyba naprawdę zaczynałem się obawiać. Ponownie delikatnie szarpnąłem za sznur.
- Ruszamy! - zarządziłem, próbując ją ciągnąć w stronę lochów. Ale czy ta za mną poszła?
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Lis 30, 2015 8:51 pm

Czy to możliwe, by z taką łatwością stawała się kimś innym? Widocznie.. Cersei potrafiła zmieniać maski jak człowiek rękawiczki, a miała tak doskonale opanowaną mimikę twarzy, że nie stanowiło dla niej problemu kreowanie zupełnie innej postaci.. Ale właśnie, co z prawdziwą twarzą? Czy ona chociaż ją ma? Cy Cersei to także maska?
Z niesmakiem w oczach, które były błękitne i teraz przejrzyste, zmierzyła wzrokiem Bursega, który to planował ją gdzieś zaciągnąć. Klacz zareagowała pięknym, sarkastycznym uśmiechem, z tak wyszczerzonymi zębami, że szyderczość biła od niej na kilometr. Zrobiła minę, coś w stylu "oh, my sweet child", po czym ruszyła na ogiera. Co z tego, że miał liny, które powstrzymywały od ucieczki, skoro robi zupełnie co innego? Jednym ruchem, doskoczyła do Bursega, po czym wzięła linę, obwiązała mu ją na gardle. - Ruszamy? Tylko nasze losy się niestety rozdzielą.. Ty powędrujesz do grobu, co ty na to?- jej ton był paskudnie złośliwy, sarkastyczny i pełen chamstwa. Kim była? - Nie chcesz? Oj jak mi przykro... W takim razie chyba Cię wypuszczę... A ja sobie stąd po prostu pójdę.. A jeśli nie chcesz tak szybko mnie opuszczać, sprawię, że będziesz całował ziemię.- roześmiała się, głośno i wyraźnie, z pogardą, wciąż trzymając sznur na szyi Bursega.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Lis 30, 2015 9:18 pm

Dziwił mnie sposób w jaki klacz na mnie spoglądała. Co się kryło w jej spojrzeniu? O co jej mogło do diaska chodzić? Nie miałem pojęcia, ale coś mi się nie podobało w jej wzroku. Ten jej sarkastyczny uśmiech i szydera... zaczynałem się powoli domyślać, że nie pójdzie mi z nią tak łatwo, jakbym się tego spodziewał. Szarpnąłem ją za liny, próbując ją zmusić do tego, aby podążyła za mną... ale ta zamiast usłuchać rozkazy po prostu się na mnie rzuciła, wyjmując swoje liny. Nim zdążyłem zareagować, ona je narzuciła na mnie... czyli byliśmy w sytuacji patowej? Ja swoje narzuciłem na nią, a ona swoje na mnie? No ale z groźbami to już chyba przesadziła. I co? Może jeszcze się spodziewała, że się po prostu poddam? Jasne! Natychmiast naparłem klatką piersiową na klacz, jednocześnie zębami ciągnąć ją za nogę, aby zaburzyć jej równowagę i ją wywalić. Jeśli mi się udało, to natychmiast ją przygniotłem, uniemożliwiając jej wstanie. Niezależnie od ewentualnego sukcesu, kolejnymi sznurami próbowałem obwiązać jej najpierw pysk a następny przednie nogi.
- Przestań się wygłupiać! - warknąłem na nią. Ewidentnie nie byłem w nastroju do żartów.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Lis 30, 2015 9:32 pm

Oh, jak szkoda było tego nieporadnego ogierka.. Taki bezbronny i nic nie warty, z liną na szyi i z tępym umysłem.. Chciał porwać Cersei? Ot proszę, co z tego ma. Celestia nigdy nie została porwana, była najlepszą wojowniczką, nikt nie był w stanie jej zagrozić. Ale ona już nie żyje.
Uśmiech, szydera, sarkazm, sukces, duma i chore ambicje zagościły nagle w umyśle szalonej osoby w jaką wcielała się Cersei, przez co zamiast być czujnym, roześmiała się dziko szczerząc zęby. -Sieroto..- zaczęła, ale nie zdążyła dokończyć, bo poczuła tylo szarpnięcie i stratę równowagi. Została zaskoczona, przez zbyt dużą pewność siebie, Celestia nigdy nie dała by się zaskoczyć.. Ale Celestia nie żyje.
- Wypuść mnie. Wypuść mnie albo mój widok będzie twoim ostatnim.- warknęła, stuliła uszy, oczy jej się zaczerwieniły. Przepełniła ją złość.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Lis 30, 2015 9:41 pm

Nie skomentowałem jej dalszego obrażania mnie... zdecydowanie wolałem działać. Dlatego też naparłem na nią. Z nadzieją czułem, jak klacz zaczyna tracić równowagę i... i udało mi się ją powalić. Szybko ją przygniotłem własnym ciężarem i nie tracąc czasu obwiązałem najpierw jej pysk, po czym biorąc kolejną linę związałem jej przednie nogi. Wtedy też spokojnie i metodycznie, wciąż na niej leżąc, pozbyłem się z własnej szyi jej lin.
- Tak, tak, jasne, jasne. - skwitowałem z uśmiechem jej zapewnienia po czym spróbowałem związać jej również zadnie nogi.
- Protestować sobie możesz. -dodałem, po czym starałem ją sobie zarzucić jakoś na grzbiet. Jeśli mi się udało, to już po chwili wymaszerowałem z nią w kierunku lochów.

z/t?
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 16, 2015 10:33 am

Po stracie Tormy, którą w nagrodę musiałem dać Azazelowi byłem zdruzgotany. Musiałem się nad wszystkim porządnie zastanowić. Czemu poszło mu tak dobrze? A ja z żadną nie mogłem sobie dać rady? Co miał takiego on w sobie? Coś w wyglądzie, charakterze, podejściu? Rzeczywiście to jego nastawienie robiło taką wielką różnice? Ale niespecjalnie chciało mi się w to wierzyć - jego zachowanie nie było zgodne z moim światopoglądem i tym, jak uważałem, ze trzeba podchodzić do innych koni. W każdym razie miałem dużo rzeczy, nad którymi musiałem się zastanowić. A i tak chyba najbardziej bolało mnie to, że straciłem Tormę. Wróciłem wiec do Zakazanego Lasu, którego atmosfera i cisza w nim panująca, koiły moje skołatane nerwy. Powoli stępowałem wśród drzew nie myśląc o niczym.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 16, 2015 10:45 am

W tym dniu polowali na pumy, jako iż ostatnio jeden z nich zabił wilczycę z tygodniowymi szczeniętami. Razem z Haltem pędziła, jakby goniło ją samo piekło. Zwykle ona i Halt są jednością, ale dzisiaj czuła, że coś było inaczej. Jakby obecność na obcych terenach sprawiała, że jego ruchy nie były już tak pewne jak dotychczas. Przeskoczyła przez jedno z przewalonych drzew i wylądawała głodko i bezgłośnie na ziemi. Jako Łowczyni musiała umieć poruszać się bezszczelestnie, nawet w galopie. Już miała dorwać mordercę biednej Lindy, której zdruzgotany partner zginął z żalu i cierpienia, kiedy Halt, który wbiegł prosto pod jej nogi, nie wiedzieć w sumie czemu, sprawił, iż klacz potknęła się i przeturlała się pod ziemi, trafiając prosto pod czyjeś kopyta. Puma przebiegła tuż przed ich nosem, a jej towarzysz pognał tuż za nią, jakby nie widział, że Erenszkigal nie biegnie przed nim wydając bezgłośne rozkazy jak to zwykle robiła.
- Halt! Wracaj! - powiedziała w języku, którego nauczyła się, kiedy była młoda, by lepiej porozumieć się z wilkami, by nikt inny nie wiedział, o czym dyskutują. Nadwyrężyła sobie nogę, to było pewne. Wbiła wzrok w nieznajomego. Pierwsza myśl była oczywista, uciekaj, podpowiadał jej umysł, ale wiedziała, że w takim stanie nie zdoła daleko uciec. Swoim chłodnym wzrokiem


Ostatnio zmieniony przez Erenszkigal dnia Sro Gru 16, 2015 11:25 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 16, 2015 11:02 am

Spokojnie przechadzałem się stępem przez las rozmyślając o wielu rzeczach. Cisza uspokajała moje skołatane nerwy, gdy nagle wśród niej, rozległ się jakiś głos... pogoni? Wyraźnie słyszalny, bo wśród ciszy, nawet szept, brzmi głośno, niczym uderzenie pioruna. Próbowałem coś wywnioskować z narastającego dźwięku. Czyżby... czyżby puma goniła jakiegoś konia? Powinienem pomóc? Oczywiście, ze nie. Nie chciałem się narażać. Czyli pora zwiewać? Ale w którą stronę? Zacząłem się nerwowo rozglądać na boki, ale było już za późno. Zza drzew wypadła puma... i za nią wilk i jakaś klacz? Ale co jest nie tak? Jak to możliwe? Puma i wilk? Takiego czegoś nie widziałem. A czemu goni je klacz? To raczej ona powinna przed nimi uciekać! Co tutaj się dzieje?! Nie miałem pojęcia. Odskoczyłem na bok, unikając spotkania z dzikimi zwierzętami. Zerknąłem za nimi, po czym nerwowo odwróciłem głowę, słysząc jakiś hałas. Klacz się potknęła i upadła na ziemię tuż przede mnie. Jeden rzut oka, jedno wciągnięcie powietrza przez chrapy wystarczyły, abym zrozumiał, ze ta klacz jest z Czarnej Krwi! Zadziałałem odruchowo. Korzystając z jej zaskoczenia, utraty orientacji po wywróceniu się i zmęczenia tą dziwną pogonią, natychmiast rzuciłem się na nią, przygniatając ją do ziemi. Momentalnie wyciągnąłem sznury, próbując obwiązać jej najpierw pysk a następnie związać przednie nogi, potem tylne. Ale czy zdążyłem nim ta zrozumie, co się dzieje, i zacznie walczyć? Przez myśl mi przeszło, ze skoro wilk i puma przed nią uciekały, to może sam nie powinienem jej atakować? Ale ta myśl szybko została zepchnięta na bok. Wierzyłem, że sam bóg koni, opatrzność czy coś w tym stylu mi ją zesłało, aby wynagrodzić mi stratę Tormy. Tak że nic nie mówiłem, na razie walczyłem z czasem i klaczą. Na pogawędki przyjdzie czas później w lochach, a może w mojej jaskini? Nie byłem pewien, no ale to też nie był czas na myślenie. Skupiłem się na klaczy i na linach.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 16, 2015 12:06 pm

Czuła jego ciężar na swoim, liny ocierały się o jej skórę. Szarpnęła tylko jeden raz, aby zakomunikować, że jest temu przeciwna, ale nie walczyła dłużej. Postanowiła oszczędzać swe siły i wtedy uciec. Halt w końcy zorientuje się, miała przynajmniej taką nadzieję, że jego przyjaciółki z nim nie ma i wrócą razem do domu. Miała ogromną ochotę zabić tego ogiera za to, iż ośmielił się jej tknąć. I prawdopodobnie to zrobi, kiedy tylko się uwolni, jednak jak na razie podda się jego woli. Położyła swój łeb na ziemi żałując, że Halta nie ma razem z nią, żeby mogła wykrzyczeć, jakim to jest idiotą, że pozwolił na zaistnienie takiej sytuacji! To niedopuszczalne. Tyle lat treningów, wspólnych polowań i misji, które kosztowały ich zdrowie, energię, a przede wszystkim ich własne życie, gdyż gdyby nie doświadczenie, nie byłoby jej teraz tutaj. Jej ciało było spięte w wyczekiwaniu. Zabije ją teraz? Uda jej się stąd wydostać? Nie miała zielonego pojęcia, ale wiedziała, iż ma umiejętności, które wyciągnęły ją z większych tarapatów. Niekoniecznie z porwań. To przytrafiło jej się po raz pierwszy. I ostatni. Nieważne czy zginie, czy stąd ucieknie. Nie ma mowy, żeby ta sytuacja się powtórzyła.
- Rób co musisz... - powiedziała obojętnym tonem. Musi grać uległą. Zabawa rozpoczęta.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 16, 2015 12:15 pm

Przygniotłem klacz, wiążąc ją powoli. Czułem, że się szarpnęła, ale chyba szybko zrozumiała, że nie ma szans, skoro zaprzestała dalszego oporu. Może ta będzie grzeczniejsza niż te, z którymi ostatnio miałem do czynienia? Miałem nadzieję, że tak. Chociaż walka też była na swój sposób ciekawa. Uśmiechnąłem się, słysząc jej głos.
- Ojej, jaka ty jesteś pogodzona, że swoim losem. - parsknąłem - Tak, zrobię, co będę chciał, czy Ci się to podoba czy nie. - dodałem, po czym zarzuciłem sobie jakoś klacz na grzbiet. Po chwili wyszedłem w stronę lochów.

z/t
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Gru 22, 2015 11:04 pm

Przybyła tutaj sprężystym kłusem z dumnie uniesioną głową. Czarne jak bezgwiezdna noc oczy uważnie lustrowały otoczenie. Jej onyksowa sierść połyskiwała w ostatnich promieniach jesiennego słońca. Zgrabnie omijała drzewa, co jakiś czas przeskakując nad zwalonym pniem. Zaraz za nią pojawił się biały sokół, który znów postanowił się jej uczepić. Klaczy jednak nie przeszkadzała jego obecność. Można by uznać, że wręcz przeciwnie. Zaczynała się oswajać z jego widokiem. Drapieżny ptak nagle runął na ziemię, w ostatniej chwili się podrywając do lotu. W szponach trzymał jakiegoś mizernego gryzonia. Zatrzymał się na gałęzi jednego z drzew, w spokoju spożywając posiłek. Nie czekając na niego, Burza biegła dalej. Nie wiedziała, co skłoniło ją do powrotu na tereny Halnych... Może to dość świeży zapach jednego z Czarnokrwistych? A może ten zapach ją gdzieś doprowadzi? Zatrzymała się nadle przy jednym z drzew i bacznie nasłuchiwała.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Gru 22, 2015 11:36 pm

Minęło tyle dni... tyle przykrych smutnych dni odkąd straciłem Tormę dając ją temu draniowi. Nie sądziłem, że on sobie z nią poradzi... ale jakoś dał sobie z nią radę. Jak... jak to mogło być możliwe? Co noc przypominały mi się tamte wydarzenia z budziłem się z krzykiem, jak ją traciłem. Od tamtego czasu próbowałem tłumić  żal za Tormą. Porwałem kilka klaczy, niektóre z nich nawet pokryłem... ale to nie było to. W każdej z nich widziałem tylko marną namiastkę mojej ukochanej. Ani kolejne krycia, ani alkohol, ani inne używki nie pozwalały mi zapomnieć o tej, za którą tęskniłem dzień i noc. Coraz mniej czasu spałem, coraz więcej spędzałem na przeczesywaniu terenów. Oczywiście za nią nie było śladu. Sprawdziłem dokładnie lochy a nawet zakradłem się w okolicę samotni Azazela ale nigdzie nie znalazłem swojej lubej. Gdzie więc w końcu była? Było to pytanie, które nie dawało mi spokoju.

Któregoś dnia, w trakcie patrolowania terenu, wyczułem... dobrze sobie znaną woń. Czy to... czy to możliwe? Czy to naprawdę może być ona? Nie wierzyłem własnemu szczęściu! Natrafiłem na swoją ukochaną! W końcu! Nareszcie! Zacząłem podążać jej szlakiem zapachowym trochę zaskoczony tym, że jest sama. Spodziewałem się ją raczej zastać z Azazelem. Dziwne, bardzo dziwne. Idąc za nią trafiłem do Ciemnego Lasu... w którym już kilka razy byłem. Czego tutaj moja Torma mogła szukać? Czyżby... czyżby mnie? Może w końcu zrozumiała, że jesteśmy sobie przeznaczeni? Tak, na pewno tak! To było oczywiste. Ruszyłem śmiało dalej jakąś ścieżka przez las i po dłuższym czsie, po minięciu jakiegoś zakrętu... dostrzegłem JĄ! Ale... teraz mnie naszły wątpliwości. Czy ona na pewno mnie kocha? Na pewno mnie szuka? A co jeśli... jeśli nie? I zwieje? Nie mogłem ryzykować. Ruszyłem galopem w jej stronę, próbując zarzucić sznury na jej szyję.
- Tak... tak bardzo tęskniłem za Tobą! Kocham Cię! Teraz wreszcie będziemy razem! Już na zawsze! Moja ty najdroższa! Najukochańsza! Moja Fryzunia! Jesteś najpiękniejszą klaczą, jaką kiedykolwiek widziałem! - mówiłem ciesząc się i patrząc się na nią z miłością. Trochę to mogło dziwnie brzmieć, mógł się pojawić mały dysonans poznawczy, w zestawieniu tego z tym, że miałem ją na linii, o ile oczywiście trafiłem pętlą.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 12:19 am

Ustawione na baczność uszy wychwytywały niemalże każdy dźwięk, nawet ten najmniejszy. Słyszała szelest pod złocisto-czerwonymi liśćmi, tworzącymi o tej porze roku barwną ściółkę. Dźwięk łamanej gałązki drzewa pod cieżarem wiewiórki również nie uszedł jej uwadze. Po pewnym czasie przerzuciła wzrok czarnych oczu na białego sokoła, który właśnie skończył spożywać gryzonia i popisywał się podniebnymi akrobacjami. Mimowolnie się uśmiechnęła, a jej prawie całą uwagę pochłonął widok drapieżnego, dostojnego ptaka, zataczającego nad nią koła, ósemki i inne tego typu popisy. I nagle przenikliwy gwizd pierzastego. Nie zdąrzyła nawet zareagować, stwierdzić o co mu mogła chodzić, gdy poczuła na szyi liny.
Automatycznie położyła po sobie uszy, a jej oczy przybrały zimny, niemalże lodowy wyraz. Gwałtownie się odwróciła w stronę, z której została zarzucona pętla. I zobaczyła... no, kto by się tego spodziewał?... Bursega we własnej osobie. Miała w takim razie ogromnego pecha, to już chyba trzecie spotkanie z nim. Już miała się na niego rzucić, w środku aż się gotowała. Pora na zemstę! Zamarła jednak w bezruchu, słysząc jego słowa. Aż ją zatkało na kilka wyjątkowo krótkich chwil.
Brałeś coś? - spytała nagle, a w jej głosie kryła się minimalna cząsteczka niepewności. Jego słowa zdawały się jej być bardzo... Dziwne. Poprostu dziwne. Zastanawiała się, czy on żartuje, czy mówi tak zupełnie na serio. W grę oczywiście wchodziło działanie środków "ogłupiających" i innych tego typu rzeczy...
Ona zdecydowanie nie mogłaby powiedzieć, a nawet stwierdzić w myślach, że tęskniła za jego widokiem...
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 12:37 am

Galopem dopadłem do klaczy, szybko narzucając liny, nie chcąc ryzykować, że ta mi ucieknie. Widziałem jak się odwraca, jak zerka na mnie. Nie była zachwycona... no ale chyba nie było innej możliwości. Przynajmniej dzięki sznurom miałem pewność, że wysłucha do końca moich słów, którymi ją zalałem. Ale jej odpowiedź... spodziewałem się wielu rożnych opcji: że mnie wyśmieje, że stwierdzi, że mi nie wierzy, że zaakceptuje wszystko, że zacznie uciekać, walczyć czy gryźć... ale takiego pytania się nie spodziewałem. Aż mnie zatkało na chwilę.
- W zasadzie...  to nie brałem. - wyznałem jej po chwili - A skąd wiesz? - dodałem zaskoczony. Nie miałem pojęcia kto jej mógł powiedzieć, że psychiatra mi przepisał jakieś srogie piguły. No ale nie potrzebowałem ich! Byłem przecież w pełni normalny!
- Przyznaj się... też za mkną tęskniłaś? Wiedziałem! Wiedziałem, że czujesz do mnie to samo co ja! - cieszyłem się. Jej słowa wziąłem za potwierdzenie wszystkiego co jej mówiłem! Bo skoro nie zaprzeczała... to musiała się ze wszystkim zgadzać! To przecież było oczywiste!
- Tak, tak dawno Cię nie widziałem! Musisz mi teraz wszystko opowiedzieć! Jak Ci minęły ostatnie dni? - dopytywałem, uważnie się jej przyglądając.
- No, widzę że zadbałaś bardziej o siebie, wyładniałaś. - moim oczom nie umknęła znaczna poprawa jej stanu.
- No i też się inaczej zachowujesz... czyżby Azazel Cię rzeczywiście wychował? - spytałem z uznaniem. Jej nagła zmiana podejścia do mnie... to musiała być jego sprawka. Aż sobie obiecywałem, że muszę mu postawić piwo. Bardzo szybko ją złamał. Teraz była grzeczna i się nie szarpała. Tego zdecydowanie nie mogłem o niej powiedzieć podczas poprzedniego spotkania. Była teraz zrównoważona psychicznie i dużo spokojniejsza.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 12:13 pm

Klacz uniosła delikatnie brew i uśmiechnęła się lekko, można by powiedzieć, że chytrze.
Skąd wiem że co? - spytała, a jej głos wprost ociekał udawaną słodyczą. Postanowiła skorzystać z tego spotkania, aby jeszcze bardziej polepszyć swoje... zdolności aktorskie. W końcu chyba lepsza okazja jej się nie trafi. W duchu śmiała się z tej sytuacji. Teraz już była pewna tego, że Burseg nie jest... do końca normalny.
Jak mogłabym nie tęsknić? Przecież każdy wprost ubóstwia być zamykanym w zimnych, brudnych lochach... - stwierdziła ze sztucznym uśmieszkiem, choć tym razem była w nim widoczna nutka złośliwości. Jednocześnie położyła po sobie uszy, ale nie tak mocno jak poprzednio.
Kątem oka spojrzała na białego, drapieżnego ptaka, który z niezmąconym niczym spokojem czyścił sobie piórka na jakiejś gałęzi. Może byś tak pomógł... - powiedziała do niego w myślach. Przecież bez trudu mógłby rozszarpać sznur, który miała na szyi. On jednak chyba nie widział w tej sytuacji niczego godnego jego uwagi. Z trzepotem skrzydeł zaszył się gdzieś w lesie.
Świetnie... - odpowiedziała z niechęcią. Przynajmniej tego nie musiała udawać.
No, wiesz... Lochy niezbyt dobrze wpływają na wygląd. - niemalże syknęła na niego. Jednak odpuściła sobie plan bycia uroczą. W końcu co jej to da? Nie rzuciła się jednak na niego, stała prosto, mierząc go wzrokiem. Co do Azazela udała, że nie słyszy. Postanowiła ominąć ten temat. Nie zdążyła jeszcze uzgodnić z nim właściwej wersji jej pobytu u niego. Gdyby powiedziała co innego niż on, obydwoje by wpadli.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 12:38 pm

Zaskoczył mnie nagły uśmiech klaczy. Poprzednim razem tak nie robiła. W trakcie naszego ostatniego spotkania Torma sprawiała wrażenie, że nie jest koniem. Tylko ogromnym, czarnym szczurem... który się szczurzy, szczurzy i szczurzy. No i gryzie i kopie. Ale szczury raczej nie kopią? Prąd kopie. Czyli wielki czarnym elektrycznym szczurem. A teraz się uśmiechała. To chyba rzeczywiście wpadłem jej w oko. Albo może, po spotkaniu z Azazelem, doszła do wniosku, o ile jestem od niego lepszy? Wreszcie zaczęła mnie cenić? W końcu ja jej nic takiego nie zrobiłem, a Azazel to chyba musiał stosować jakieś okrutne metody skoro tak ją szybko wyprostował.
- Że, że co? - no teraz nie byłem pewien, czy klacz wie, o tym że powinienem brać przypisane mi tabletki czy nie. Wcześniej byłem tego pewien, ale jej pytanie zasugerowało mi, że może się myliłem.
- Nic, nic, nieważne, przejęzyczyłem się. - próbowałem ją zbyć.

Kolejne jej słowa... no cóż, znowu mnie zaskoczyły. Nie mogłem się domyślić, czy ta mówi na serio, czy to jest ta... aronia, ironia, czy jak się nazywał ten owoc. Chyba tak, bo jej słowa raczej nie wskazywały na szczerość, mimo jej uśmiechu. Chociaż jej uszy. Może rzeczywiście to była aronia?
- Ale chyba... chyba się o to nie wściekasz? Nie miałem innego wyjścia, naprawdę. - próbowałem się bronić - Jak chcesz to tym razem... możemy wpaść do mnie. - zaproponowałem jej - O ile oczywiście będziesz grzeczniejsza. - szybko dodałem.

- O, naprawdę świetnie? - powiedziałem trochę tym zasmucony. Sądziłem, że ta powie, ze to był nudny, przykry czas pomiędzy naszymi spotkaniami, gdy tęskniła za mną. Bo dla mnie ten czas właśnie taki był. Przykry i smutny. Ale się skończył, bo znowu ją spotkałem! Odnalazłem moją ukochaną!

Zastanowiłem się nad jej słowami.
- No dobra... jeśli nie lochy, to jeśli chcesz, możemy pójść do mnie. - zaproponowałem jej - W końcu jeśli Azazel Cię ułożył i wychował... to nie będziesz już rozrabiać, prawda? Zmieniłaś się. Wcześniej byłaś strasznie pyskata a teraz się zrobiłaś miła i uprzejma. - pochwaliłem ją. Musiałem przyznać, że byłem pod wrażeniem. Azazel rzeczywiście się znał na swojej robocie.
- A tak w ogóle to co u niego? - spytałem i nagle zrozumiałem wszystko - A, Azazel Cię wysłał do mnie, abym Cię sprawdził? Kazałem mu się Tobą zająć, teraz ukończył swoje zadanie a ja mam Cię ocenić? - domyśliłem się - Bo przecież mu nie uciekłaś? Specjalnie do mnie przyszłaś? Jesteś moim prezentem od niego? - zainteresowałem się. Szkoda, że jej nie zawiązał kokardy na szyi - wcześniej bym się tego domyślił.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 7:05 pm

Widziała zakłopotanie i niezdecydowanie malujące się w tej chwili na jego pysku. A może coś ukrywał?... Tak, na pewno tak! Jednak mimo ogromnej ciekawości, wyglądała na opanowaną, wręcz jakby ją to nie obchodziło.
-Nie chcesz - nie mów. - stwierdziła krótko, na jej pysku trudno by w tej chwili odnaleźć jakikolwiek wyraz. To był jeden z tych momentów, w których automatycznie przybierała maskę obojętności. Nawet nie musiała o tym myśleć, samo tak jakoś wychodziło.
-A może zostańmy tutaj?... - zaproponowała z wymuszonym, delikatnym uśmieszkiem. -Tutaj przecież jest tak cudnie, a ty chcesz zaszywać się gdzieś pod ziemią... - dodała po chwili. Tutaj było przecież pięknie, kolorowo... I wcale nie dawało jej to możliwości łatwiejszego zwiania od ogiera... Przecież chodziło jej tylko o podziwianie natury, a nie o tę drugą korzyść.
-Tak, to były najlepsze chwile mojego życia, wiesz? - odpowiedziała udając nieco rozmarzoną. Pod tym zachowaniem kryła się jednak czysta złośliwość. Miała starać się zgrywać dla niego miłą, ale przecież w rzeczywistości się nie zmieniła. Nadal nie pałała do niego sympatią.
-Zamknięcie na mnie źle działa. No, wiesz... - zamyśliła się przez chwilę, wyszło jej to niemalże teatralnie. Lęk przed zamkniętą przestrzenią. Jesteś niezwykle mądry... Mógłbyś mi przypomnieć, jak to się "fachowo" nazywało? - poprosiła słodko. Jeszcze mogłaby w tym momencie zatrzepotać rzęsami, ale to już by była przesada. Nawet taki tępak jak on mógłby się skapnąć, że coś tu nie gra.

-Jakoś żyje. - odpowiedziała, gdy ten zapytał o samopoczucie Azazela. Przecież nie mogła mu powiedzieć, że ogier od niedawna szykuje zemstę na tym arabku.
-A ty się praktycznie w ogóle nie zmieniłeś... Nadal traktujesz mnie jak przedmiot... - powiedziała cicho, udając zawiedzioną. Spuściła nieco niżej głowę i przerzuciła warkocz na drugą stronę szyi. Miała zamiar go jak najbardziej odwieść od tematu achała.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 7:33 pm

Odetchnąłem z ulgą słysząc jej słowa. Tak, dokładnie tak. Nie chciałem więc cieszyłem się, że ta akceptuje to, że nic nie powiem. No chyba, że inaczej powinienem zrozumieć jej słowa? Nie, chyba jednak nie. Wygodniej i prościej było niczego nie mówić.

Zacząłem się zastanawiać nad jej propozycją. Zostanie tutaj? Raczej średnio mi się to podobało. Tutaj mogła w każdej chwili mi zwiać. Jakby była zamknięta w klatce... to przynajmniej nie musiałbym się martwić, że sobie pójdzie, w połowie naszej rozmowy. No i spodziewałem się, że nasza rozmowa tak szybko się nie skończy. Liczyłem, że uda mi się przemówić Tormie do rozsądku i ta zdecyduje się iść dalej przez życie ze mną u boku. Byłem pewien, że ta o tym skrycie marzy, nawet jeśli jeszcze sobie tego nie uświadomiła.
- No nie wiem... wiesz, tutaj nie jest bezpiecznie. To las... nie wiadomo, czy nagle nie wpadnie tutaj jakieś dzikie zwierze... albo co gorsza FM Group. - powiedziałem z przejęciem - A u mnie w jaskini... jest gościnnie. Zobaczysz, że Ci się spodoba. - obiecałem jej.

Skrzywiłem się słysząc wspomnienie o najlepszych chwilach jej życia. Że niby z Azazelem? Nie, chyba by mnie z nim nie zdradzała?
- Tak? A... a co robiliście? - spytałem łamiącym się głosem nie będąc pewnym, że chcę znać odpowiedź. Czy to było możliwe że oni... że on... jej... ten tego? Że krył moją klacz? Możliwość tego mnie przerażała!

- Zamknięcie źle na Ciebie działa? - spytałem podejrzliwym tonem uważnie się jej przyglądając - To się chyba nazywa... Klau... klautobiologika. - nie mogłem sobie przypomnieć nazwy, ale jakoś tak się to zaczynało. Chciałem jej zaimponować więc na szybko dokończyłem. Ona i tak się nie zorientuję a ja dzięki temu wyjdę na erudytę. W końcu nie przyznawaniem się do niewiedzy, zdobywało się opinię znającego się na wszystkim.
- Ale przecież ostatnio nie wyglądałaś na przerażoną? - przypomniałem jej - Jedynym koniem, który się bał byłe.... był Azazel. - szybko się poprawiłem, mając nadzieję, ze nie zostało to zauważone. Na szczęście już nie musiałem się jej bać. Spacyfikowana przez tamtego ogiera była grzeczna, miła i uczynna. Nowa Torma na swój sposób mi się podobała... chociaż ta poprzednia: wściekłą, agresywna i pyskata małolata była... ciekawsza? Na pewno dawała więcej emocji. Hmm, chyba byłem już w tym wieku, że potrafiłem docenić nudę.

Starałem nic nie dać po sobie poznać słysząc, że Azazel żyje. Miałem do niego stosunek ambiwalentny. Z jednej strony byłem mu wdzięczny za poskromienie złośnicy, a z drugiej... no, nie podobało mi się to, co on na pewno z nią robił. Przecież była moja! Moja, moja i tylko moja! Skoro swoje zrobił to nie byłoby mi przykro, gdyby coś mu się przykrego stało. Np. dorwaliby go przedstawiciele FM Group. Może powinienem im jakoś podrzucić położenie jego jaskini? Ponownie skupiłem się na klaczy, nie mając zamiaru więcej rozmawiać o tamtym kucu.
- Jak  przedmiot? Nie, chyba mnie źle oceniasz. - zaprzeczyłem - Naprawdę Cię kocham, szanuję i chcę z Tobą spędzić resztę życia. - wyznałem. Oczywiście nie wspomniałem, że nie zamierzam jej pytać o zdanie, bo było dla mnie oczywistym, że ta uważa tak samo. Nawet sobie nie wyobrażałem, ze ta może się nie zgodzić.
- Wierzę, że czeka nas wspaniała wspólna przyszłość. I mam nadzieję, że również się zgadzasz. - powiedziałem, uśmiechając się do niej.
- To co? Pójdziemy do mnie? - spytałem. Lekko napiąłem linę na jej szyi by jej zasugerować, że to co prawda pytanie, ale jest na nie tylko jedna możliwa odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Gru 23, 2015 11:46 pm

Wolała na razie nie testować jego cierpliwości... Stop! A gdzie tu zabawa? Przecież musiała zrobić coś, aby aż tak się nie zanudzić w jego towarzystwie. Nawet jeśli to miały by być jedynie słowa.
Nie martw się tym... Ja bym cię obroniła... - powiedziała z szerokim uśmiechem. albo wzięłabym paczkę popcornu i kibicowałabym przeciwnikowi... - dopowiedziała sobie w myślach. Przecież wyrażała jedynie troskę o jego bezpieczeństwo. Tylko przypadkiem zasugerowała mu bycie słabym i bezbronnym.
Na moment zacisnęła niezauważalnie zęby. Tym razem jednak nie było to spowodowane gotującą się wewnątrz niej wściekłością. W tym przypadku miało jej to ułatwić powstrzymanie złośliwego uśmieszku, który aż się prosił o pokazanie. Myślisz, że bym cię zdradziła? Aż tak nisko mnie oceniasz? Czyżbyś mi nie ufał? - zaczęła go troszeczkę podpuszczać. Bez większego trudu zrozumiała, co mógł mieć na myśli...

Gdy usłyszała jego określenie, musiała sobie przydeptać tylne kopyto, aby się nie roześmiać. Chociaż wiele jej to nie dało, bo jak wiadomo, kopyta nie są zbyt... no, nie są zbyt czułe. Na jej szczęście udało jej się nie roześmiać. Utrzymała na pysku niemalże obojętną minę.
Ach... bo ty jeszcze nie słyszałeś... - westchnęła cicho, ale zaraz potem kontynuowała swoją wypowiedź. Jest taki szczególny rodzaj klau-cośtam, że zamiast lęku wzbudza trudną do pohamowania agresję. No i jest jeszcze kilka objawów, ale tym to już cię zamęczać nie będę... - zakończyła swój krótki wykład.

Jeśli miała być miła, wprost musiała ominąć odpowiedź na jego wyznanie. Inaczej mogłaby powiedzieć coś, choć głównie chodziło jej o ton, co zdecydowanie odbiegałoby od jej postanowienia. Mogła mówić niemalże wszystko co chciała, a potem usprawiedliwiać się, że przecież jej ton wyraźnie wskazywał na to, że to był jedynie niewinny żart.
Kiedy ogier mocniej pociągnął linę, odruchowo położyła po sobie uszy. O, nie! Nie ma zamiaru poniżyć się do bycia ofiarą. Zręcznie chwyciła linę zębami, ale jej nie przegryzła. Jedynie również szarpnęła za nią lekko. Uszy znów czujnie się podniosły, a na pysku wymalował się delikatny uśmiech.
Pójdzfiemy. Ale nie lubfię być profadzona nfa smyczy. - stwierdziła krótko, nie puszczając sznura. Uniosła dumnie głowę i spojrzała na niego wyczekująco. W końcu nie miała pojęcia, dokąd powinna iść.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Czw Gru 24, 2015 12:16 am

Skrzywiłem się delikatnie słysząc słowa klaczy. Czy ona mnie obrażała? Czy ta uwaga o bronieniu mnie to był tylko taki niewinny żarcik, abym się nie bał złych zwierząt? A może to była złośliwa uwaga i naśmiewanie się z moich umiejętności. Nie byłem tego do końca pewny więc uznałem... że to na pewno niewinna uwaga. W końcu Torma mnie kochała, została odpowiednio wytrenowana przez Azazela, więc na pewno nie rzucałaby złośliwych, protekcjonalnych uwag.
- Tak, tak, z pewnością. - odpowiedziałem z szerokim uśmiechem na pysku, jakby mnie jej żarcik strasznie rozśmieszył.

Nad jej kolejną uwagą też musiał się ewidentnie dłużej zastanowić. Po chwili doszedłem do wniosku, że jej słowa są szczere.
- Tak, przepraszam Cię bardzo. Oczywiście w pełni wierzę, żebyś mnie nie zdradziła. - dodałem z lekkim wahaniem. No, nie byłem jej wierności taki wcale absolutnie pewny - Wiesz... teraz się tyle mówi o klaczach wyzwolonych. Raczej brakuje promocji wierności. - przyznałem, chociaż czułem się trochę dziwnie to móiąć. Kto jak kto, ale ja wierności nie zachowywałem. No ale w przypadku koni przecież było to całkowicie normalne. Dobry ogier to taki, który ma spory tabun klaczy. A dobra klacz to taka, która jest w tabunie dobrego ogiera. Czy to nie tak działało od tysięcy lat w końskich społecznościach? To dopiero ostatnie lata spowodowały jakieś dziwne zmiany w tej długoletniej tradycji. I pojawiały się takie głupie idee jak to, że klacz może wybrać sobie ogiera! No co za absurd. Wcale mi się takie brednie nie podobały.

Zastanowiłem się nad jej słowami mrużąc delikatnie oczy. Chyba nie próbowała mnie wkręcać? To na pewno był taki żarcik. Dobrze wiedziałem, że nie ma takiej klau-cosi, która by w ten sposób działała. A może Torma naprawdę wierzyła, że jest? Sprawiała wrażenie szczerej, a mogła nie być obeznana z terminami medycznymi skoro nie znała medycznych terminów. Chociaż akurat nazwa "klautobiologika" to już należała do wyższej wiedzy medycznej.
- Wiesz, czasami lęk może się obawiać agresją, ale w tamtym wypadku to nie wyglądało na agresję wywołaną lękiem. Takiej klautobiologiki to nie ma. - wyjaśniałem jej protekcjonalnym tonem - Znam się na tym. Mam nawet odznakę "Dzielny Pacjent". - dodałem. Powołanie się na tytuły zawsze dodaje słowom siły. Nikt wtedy nie podważa wiedzy takiego konia.

Mocniej pociągnąłem za linę, próbując ją zmusić do pójścia za mną, ale ta odmówiła. Zastanawiałem się, co teraz zrobić i jak zareagować. Zdjęcie liny... to było dla mnie kompletnie nieakceptowalne. Za bardzo ją kochałem, by jej pozwolić uciec. No a nie ufałem jej. Z Azazelem mnie raczej nie zdradzała, bo by mi chyba powiedziała. Gdyby tak było to na pewno by się wygadała. Ale z jakimś innym ogierem że swojego stada pełnego samych okrutników a nie takich miłych i przyjaznych ogierów jakim byłem ja. Tak, z jakimś takim furiatem jak ona kiedyś, to mogła mi doprawiać rogi.
- Wybacz... to konieczne. - ciężko westchnąłem, również trzymając linę mocno w zębach, spodziewając się, że ona żąda jej zdjęcia. Dopiero po chwili uzmysłowiłem sobie, że klacz chce w ten sposób iść.
- Czekaj... czyli ty chcesz w ten sposób iść, tak? - upewniłem się - Ok, skoro tak... to chodźmy. - zgodziłem się. Trzymając w pysku sznur, którego drugi koniec był na jej szyi, ruszyłem w stronę swojej jaskini. To, że go trzymała również zębami, jakoś niespecjalnie mi przeszkadzało.

/być może zt?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zakazany Las   

Powrót do góry Go down
 
Zakazany Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: