Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Górska polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Górska polana   Nie Lis 01, 2015 8:28 pm

Dość rozległa polana i podnóży Gór Eleve. Porośnięta bujną, smaczną, soczyście zieloną trawę. Dookoła niej znajdują się krzywy i niskie drzewa.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Nie Lis 01, 2015 8:30 pm

Kontynuowałem zwiedzanie terenów stada, kolejny raz udając się w stronę gór Eleve. Po paru godzinach wędrówki dotarłem na polanę, gdzie postanowiłem chwilkę odpocząć. Kwestia zmęczenia czy po prostu widok soczyście zielonej trawy tak na mnie zadziałał? Nie było to teraz istotne. Szybko się schyliłem i zacząłem się nią pożywiać.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Nie Lis 01, 2015 10:16 pm

Przyszła tutaj powolnym, lekkim krokiem. Jej dumnie uniesiona głowa, rozglądała się czujnie dookoła. Jej czarna grzywa powiewała na wietrze niczym chorągiew. Owszem, wiedziała, że te tereny należały do Halnego Wiatru. To powierdziło się, gdy zobaczyła jakiegoś arabskiego ogiera. Nie przejęła się nim jednak, tylko schyliła głowę ku soczystej trawie. Zaczęła w spokoju ją przeżuwać. Taka soczysta, zielona trawa stanowi przepyszny składnik pożywienia. Nie przybyła tu po to, aby zasmakować "magii przyjaźni", była zwyczajnie głodna.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Nie Lis 01, 2015 10:25 pm

Jadłem sobie spokojnie trawę, źdźbło za źdźbłem, kępa za kępą... gdy nagle kątem oka dojrzałem coś karego. Zainteresowany podniosłem głowę dostrzegając... jakąś fryzyjkę. Zaintrygowało mnie to: nie rozpoznawałem tej klaczy, więc zacząłem zmierzać w jej stronę, chcąc się przywitać. Coś mnie oczarowywało w jej postawie, grzywie, szczotkach pęcinowych i spojrzeniu. Ale wciąż coś mi nie pasowało... aż nagle zrozumiałem co. Ona... ona nie była z mojego stada! Spróbowałem do niej podkłusować, jednocześnie zarzucając jej linę na szyję, upewniając się w ten sposób, że mi nie ucieknie.
- A ty... czego tutaj szukasz... Piękna? - spytałem się, zaczynając pytanie surowym tonem a kończąc łagodnym.
- Jestem... Burseg. A... a ty? - spytałem się jej. Czułem się nagle onieśmielony. Dlaczego? Nie miałem pojęcia. Lekko szarpnąłem sznurem demonstrując jej, że ją schwytałem... ale jednocześnie starałem się nie być zbytnio napastliwy.
- Pójdziesz... że mną? Dobrze? - poprosiłem. Jakoś ciężko szło mi wypowiadanie się.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 6:57 am

Kątem oka dostrzegła, że arabski ogier zmierza w jej stronę. Nie podniosła jednak z początku głowy, ani nie odwróciła się do niego. Dalej spokojnie zajadała się soczystą trawą. Kiedy jednak poczuła na swojej szyi liny, raczyła w końcu spojrzeć na halnego. Po pierwsze, pozwiedzać nie można? Po drugie, jestem Tormenta. powiedziała pewnym głosem, patrząc ogierowi w oczy. Potem spojrzała na chwilę na liny na swojej szyi i znów na niego spojrzała. Po trzecie. Lepiej mi to zdejmij. powiedziała słodkim, najspokojniejszym jak umiała głosem. Takie małe ostrzeżenie... Poczuła się urażona tymi linami. Nigdy nie lubiła sznurów, zamknięć itp. Gdy Burseg szarpnął za liny, ona zamiast nię przybliżyć, zrobiła krok w tył.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 5:56 pm

Zastanowiłem się nad jej pytaniem.
- Zwiedzać... w sumie... w sumie chyba można. Mogę Cię... oprowadzić. - zaproponowałem jej nieśmiało.
- Bardzo ładne imię. - pochwaliłem jej. Pewnie bym się zaczerwienił, gdy kara na mnie popatrzyła, ale na szczęście sierść uniemożliwiała dostrzeżenie tego. Klacz mi się podobała, ale najbardziej zaskoczyła mnie jej pewność siebie, która w obecnej sytuacji... wydawała się być jakoś nie całkiem na miejscu.
- Zdjąć? Wolałbym... wolałbym nie. - stwierdziłem niepewnie. Nie chciałem w końcu, by mi ona zwiała. Lekko ją pociągnąłem za linę w odpowiedzi na co, klacz się zaparła, zaczynając mnie ciągnąć w przeciwną stronę. Nadspodziewanie silna była.
- No, nie wygłupiaj się. - powiedziałem pojednawczym tonem - Chodź, pozwiedzamy. Zamiast do lo... do podziemi, możemy pójść do mnie do jaskini. Zgoda? - szukałem porozumienia. Jeśliby jednak ta nie przystała na propozycję, miałem zamiar ją siłą zatargać do lochów. Ale może droga porozumienia była lepszym wyjściem niż szarpaniny i krzyki?
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 6:21 pm

Dziękuję, mam już przewodnika. powiedziała z uśmiechem. Może i była w nim mała, ledwo zauważalna nutka złośliwości, ale co z tego? Ważne, że jakiś tam uśmiech był, nie ważne jaki. Słysząc komplement, przewróciła teatralnie oczami. Nie pierwszy raz słyszała taki komplement, nie mniej sprawił jej przyjemność. Uważnie zmierzyła ogiera wzrokiem swoich czarnych jak węgiel oczu. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z faktu, iż jestem od ciebie silniejsza. W każdej chwili mogę sama zerwać te sznury... powiedziała, nawiązując znów do lin. Więc ponownie. Ładnie proszę o zdjęcie mi tego z szyi. powiedziała przez zaciśnięte zęby, ale zaraz potem nieco się rozluźniła. To teraz wytłumacz mi. Dlaczego mam z tobą iść gdziekolwiek? zapytała patrząc na niego. Wizja siebie zamkniętej w lochach nie była zbyt kusząca... Z kolei przebywanie w jego jaskini również jej się nie uśmiechało. Jak gdyby nigdy nic, znów zaczęła skubać trawę, starając się nie zwracać uwagi na liny wokół jej szyi.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 6:33 pm

Zaskoczyły mnie jej słowa. Rozejrzałem się dookoła, ale nie dostrzegłem nikogo.
- Jesteś sama. - zauważyłem, nie rozumiejąc o co jej chodzi. Jeśliby rzeczywiście ktoś z nią był, to by nie było dobrze. Wolałbym nie mieć do czynienia z dwoma końmi naraz. Ale... poniewczasie się zorientowałem, że chyba źle ją zrozumiałem. Czy się nie wygłupiłem więc? Nieważne, może karuska się nie zorientowała.
- Czy jesteś? Nie wiem... ale lina jest mocna. - zapewniłem ją (na terenach stadnych chyba nie można i tak zerwać liny?) - Zresztą czemu dążysz do kłótni? Nie możesz po prostu ze mną pójść? - zaproponowałem jej.
- Dlaczego? - zastanowiłem się - Bo Cię o to proszę. Sama mówiłaś, że chcesz pozwiedzać. No i bo... - rozmyślałem nad innymi argumentami. Stwierdzenie, że nie ma innej możliwości, to raczej nie byłoby na miejscu, więc jaki jeszcze powód podać? - bo... bo mi się podobasz. - dodałem. Zaczynało tylko irytować mnie to jej ostentacyjne ignorowanie mnie poprzez skubanie trawy. To mi się nie podobało.
- No, rusz się! Idziemy! - powiedziałem, powoli się niecierpliwiąc. Szarpnąłem mocniej pyskiem za linę, próbując ją zmusić do pójścia za mną. Jeśli ta posłuchała to wyszliśmy, jeśli nie... cóż, pewnie będę musiał ją dalej przekonywać.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 7:35 pm

//wiem, ale tak sobie mówić zawsze może

Gdy zabaczyła zdziwienie ogiera, miała ochotę się roześmiać. Z jakichś powodów tego nie zrobiła. Na razie masz być miła. nakazała sobie samej w myślach, zaciskając przy tym zęby, aby powstrzymać śmiech. Na jej pysku jednak zagościł na chwilę troszkę złośliwy uśmiech. Zaraz jednak się opanowała i przestała się uśmiechać. W takim razie lepiej dla ciebie, abyś nie musiał się o tym przekonywać. powiedziała patrząc mu w oczy. Prychnęła cicho. Moje imię oznacza burzę. Czego ty się spodziewałeś? powiedziała po chwili.
Ciekawe wyznanie sprawiło, źe klacz zaniemówiła na chwilę. Orginalne wyznanie. wykrztuciła w końcu. Nie pierwszy raz ktoś jej to mówił, ale z jego strony akurat się tego nie spodziewała. Mogła jeszcze rzucić coś złośliwego, ale na tą chwilę odebrało jej mowę. Po chwili otrząsnęła się, ale zanim zdąrzyła cokolwiek powiedzieć, usłyszała niezbyt uprzejme słowa. Nie odzywaj się tak do mnie. syknęła poprzez zaciśnięte zęby, powstrzymując się przed atakiem. Chętnie zobaczyłabym tą twoją jaskinię. Jeśli nadal jednak będziesz mnie tak traktował, nigdzie nie idę. powiedziała stanowczo. Zapierając się nogami.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 7:52 pm

Jej delikatna sugestia złośliwego uśmiechu, którą zdawało mi się dojrzeć na jej pysku, nie uszła mojej uwadze. Wątpliwości wywoływała tylko jej ocena. Czy naprawdę ta złośliwie się uśmiechała? Czy tylko mi się wydawało? Ciężko było mi się zorientować.
- Nie będę musiał się przekonywać... jeśli ze mną pójdziesz. - odpowiedziałem jej. Był to oczywisty wniosek.
- Burzę? - zdziwiłem się - "Burze rodzą burze. Wściekłość rodzi wściekłość. Zemsta rodzi zemstę. Wojny rodzą wojny" - mówią konie. Może w coś tym jest? - zastanowiłem się na głos - Może lepiej wiec... byś nie byłą zbyt... burzowo nastawiona? - zaproponowałem, dalej dążąc do zgody.

- Oryginalne? - zdziwiłem się, po chwili rozumiejąc, że to była ironia - Pewnie je słyszysz częściej niż "dzień dobry" - domyśliłem się. Pominąłem milczeniem jej prychnięcie. Może rzeczywiście byłem trochę zbyt nachalny. Chociaż, czy jakiekolwiek słowa mogły być chociaż w odrobinie tak nachalne jak narzucenie na kogoś liny? Z jednej strony nie zbyt dobry sposób zaczęcia znajomości, ale z drugiej strony, czasami jedyny możliwy.
- "Tę" jaskinię. Nie "tą". "Tę" - poprawiłem ją odruchowo, żałując poniewczasie, że to zrobiłem.
- No dobra, przepraszam. - powiedziałem w końcu - Czy dałabyś się... zaprosić do jaskini? - zaproponowałem po chwili, próbując ją przekonać. Nie chciało mi się targać silnej klaczy - wolałem jednak poszukać zgody. Ale też coraz mniej mi się chciało z nią godzinami negocjować.
- Ostateczna decyzja... idziemy zgodnie czy nie? - dodałem.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 8:18 pm

Ondi przybył tutaj za zapachem Tormenty, a jej zapach bardzo pobudzał go do działania, bo się o nią trochę martwił. Co mogła robić? Niepokojące było to, że wiodł ona na tereny Halnego Wiatru, a to jeszcze bardziej go niepokoiło. Szedł z głową w dole, wyczuwając zapach klaczy, przemirzając okolice. W końcu zapach doprowadził go aż tutaj.. zobaczył jakiegoś wypierdka! Co za.. drań. Zmuszał do czegoś Tormentę! Co za.. drań.
Momentalnie ruszył ku niemu, kopnął go w swój sflaczały zad. - Chcesz oberwać kolego, odwa, się od tej damy!- wrzasnął niczym grom z nieba. Nie będzie pozwalał na to, żeby taki osioł uprowadzał gdzieś.. Tormentę, jego partnerkę! Stanął dęba, by zademonstrować siłę, a arabuś marnie przy nim wyglądał. - Jeszcze raz nią dotkniesz lub szarpniesz!- zagroził po czym kopnął go.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 8:56 pm

To, o czym wspomniał ogier rzeczywiście było dość oczywiste. Nie zaszkodziło jednak ostrzec go przed czasem. Usłyszała, jak Burseg mówił trochę odnośnie imienia klaczy. Całkiem trafne. powiedziała z uśmiechem, bardziej do siebie niż do ogiera. Westchnęła cicho i nieco się uspokoiła na prośbę ogiera. W końcu co jej szkodzi? I tak w każdej chwili może powalić go na ziemię, ale w tej chwili nie miała ochoty tego robić. Jeszcze nie czas...
Słownik się znalazł... prychnęła.
Na jej pysku pojawił się wyraz zadowolenia, kiedy otrzymała przeprosiny. Nie zdążyła jednak nic odpowiedzieć. Z ulgą zobaczyła swojego ukochanego partnera. Już się zdążyłam za tobą stęsknić. powiedziała ze szczerym uśmiechem, patrząc na Ondiego. Pamiętasz jeszcze jak wspominałam o przewodniku? Poznaj mojego ukochanego. syknęła w stronę Bursega.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 9:09 pm

Nie skomentowałem jej prychnięcia w odpowiedzi na poprawienie jej. Heh, czasami powinienem się umieć ugryźć w język, zanim coś powiem - mogłem jej nie zwracać uwagi na błąd. Trudno. Uznajmy, że nic się nie stało.

Zastanawiałem się, czy zawlec klacz siłą do jaskini lub lochów... gdy nagle usłyszałem tętent kopyt, by po chwili zobaczyć wgalopowującego PRE. Zastanawiałem się, o co mu może chodzić, gdy nagle zrozumiałem, że andoluz zna się z klaczą i chyba ma zamiar jej pomóc.
- Ale... - próbowałem zaprotestować. Siwy naprawdę robił wrażenie, byłem zafascynowany jego pokazem siły i tak zaskoczony, że nawet nie zdążyłem uskoczyć, zanim nie poczułem kopniaka. Kwiknąłem z bólu, ale nie puszczałem liny. W końcu on kazał jej nie szarpać, nie dotykać... ale nie kazał jej uwalniać.
- A... to on... mogłaś powiedzieć wcześniej. - warknąłem z urazą. Gdybym wiedział, to bym ją szybciej stąd wytargał. No a teraz nie wiedziałem, co zrobić. Uznać, że to nieporozumienie? Albo taki niewinny żarcik? Mimo wszystko nie chciałem stracić klaczy... a przynajmniej nie chciałem okazać słabości poprzez uwolnienie jej, nic na tym nie zyskując.
- Chcesz, bym ją uwolnił? - spytałem się ogiera - Ok, pod warunkiem, że zajmiesz jej miejsce. - zaproponowałem mu kompromis. Uwolnienie jej... za niego. Naprawdę ją kochał? Zgodzi się na to? Uważałem, że musiałby być frajerem, aby na to poprzestać. No bo jak można cenić wyżej innego konia, niż samego siebie? Popatrzyłem się z wyższością na klacz - tym jednym warunkiem udowodnię jej, że to wcale nie jest jej ukochany. Wciąż ją oczywiście trzymałem mocno na linię, której ani klacz ani ogier nie mogli zerwać - w każdej chwili mogłem ją wyprowadzić do lochu... no chyba, że andaluz przyjmie moją propozycję.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 10:15 pm

Uśmiechnęła się do arabskiego ogiera, ale tym razem w jej uśmiechu złośliwość była bardzo widoczna. Mogłabym, ale po co psuć ci tak wspaniałą niespodziankę. odparła dumnie. Przez chwilę była miła. Chwila minęła. Może i grube liny, zaciśnięte na jej szyi nie pozwalały jej na ucieczkę. Za to w ataku jej nie przeszkadzały. Rozpędziła się na tyle, na ile pozwalał jej sznur i ruszyła prosto na ogiera. W ostatniej chwili odskoczyła na bok, zamiast staranować Bursega. Spróbowała kopnąć go w bok przy wykonywaniu gwałtownego skrętu. Nie była jednak w stanie zachamować, zanim skończyła się lina. Upadła na ziemię, czemu towarzyszyło silne szarpnięcie za linę. Szybko jednak starała się stanąć z powrotem na nogi.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pon Lis 02, 2015 10:23 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem. Zatajenie przez nią informacji mocno pokrzyżowało mi plany... tak więc wcale nie była to wspaniała niespodzianka, o czym klacz pewnie dobrze wiedziała. Już miałem jej nagadać gdy nagle dostrzegłem, że klacz ruszyła galopem, próbując mnie staranować. Przygotowałem się na zderzenie, skupiając się by nie wypuścić liny... i nawet nie spodziewając się, że może nastąpić coś innego. Oberwałem mocno kopytem od klaczy, kwicząc żałośnie z bólu, ale nie wypuszczając z pyska liny. Widząc, że lina się kończy, dałem radę ją utrzymać, podduszając tym klacz i doprowadzając do jej upadku. Korzystając z jej osłabienia po upadku i zaskoczenia ogiera, zacząłem mocno ciągnąć klacz w stronę lochów, próbując jak najlepiej spożytkować ten moment. Po chwili z nią znikłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Górska polana   Wto Lis 03, 2015 5:33 pm

Oczywiście został zignorowany... Już chciał porządnie wpieprzyć temu wypierdkowi, który wyglądał jak zabiedzona chabeta, odzyskać partnerkę i ruszyć z nią w dal, ale gnojek ją wziął i uciekł. Ondi sę wściekł, był wyjątkowo zły. Musiał odzyskać swoją ukochaną, nawet gdyby to on miałby zostać więźniem.. A ten kabareciarz zbyt długo by go w lochach nie utrzymał, biorąc pod uwagę to, jak słaby jest. wściekły pogalopował za nimi.

z.t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Górska polana   Wto Lis 10, 2015 9:30 pm

Klacz przyszła tu wolnym i ociągającym stępem. Było to spokojne miejsce na odpoczynek, i na poród. Ingrid miała już dość mocno opadnięty brzuch, co wskazywało na to, że zbliża się chwila porodu. Klacz położyła się pod jednym z wysokich drzew, słońce lekko nagrzewało jej szyje i łów co było dość przyjemne. Zamknęła oczy, chcąc sobie trochę odpocząć. Po chwili nadeszły lekkie skurcze, były one coraz bardziej mocne. Klacz zaczęła przeć z całych sił. Na jej szyi pojawił się lekki pot. Ból nie chciał ustąpić, było to coraz bardziej męczące dla klaczy... Po dłuższej chwili na świat przyszła mała klaczka. Ingrid przysunęła ją do siebie, po czym przytuliła i zaczęła czyścić. Witaj kochanie, nazywam się Ingrid, a ty Vanillia.-powiedziała łagodnym głosem.
Powrót do góry Go down
Vanillia

avatar

Posts : 56

PisanieTemat: Re: Górska polana   Wto Lis 10, 2015 10:52 pm

Otworzyłam powoli oczy. Światło mimo, że było przesiewane przez korony drzew i tak mnie lekko oślepiało. Spojrzałam na kasztanowatą klacz obok mnie. To była moja mama, po prostu to wiedziałam. Powiedziała mi jak się nazywam. Przytuliłam się do niej, kiedy skończyła mnie czyścić, trochę dlatego, że było mi chłodniej gdy zawiał wiatr, ale też na powitanie. Chwilkę tak leżałam wtulając się w mamę. Nagle w moim brzuchu zaburczało. Wyciągnęłam nogi przed siebie i odepchnęłam się tylnymi, ale zrobiłam to zbyt gwałtownie i przewróciłam się na bok. Teraz już wiedziałam jak wymierzyć, ale wolałam nie ryzykować. Leżąc powoli podnosiłam się na przednich nogach, aż usiadłam na zadzie i wtedy dźwignęłam resztę ciała do przodu. Stanęłam na czterech chudziutkich nóżkach, które trzęsły się z wysiłku. Upadłam. Powtórzyłam jeszcze raz technikę z siadaniem i tym razem udało mi się ustać i zrobiłam jeden maleńki kroczek do przodu.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Górska polana   Sro Lis 11, 2015 9:31 am

//Ingrid jest gniada a nie kasztanowata

Ingrid przez dłuższą chwilę czyściła klaczkę. Widząc jak mała próbuje wstać, Ingrid pokazała jak się to robi, uśmiechać się do niej. Kiedy Vanillia stała na nogach i próbowała chodzić, Ingrid podeszła do niej i powiedziała:Kochanie napij sie nleka zebys była silna i duża-patrzą na nią zachęcająco, po czym kierując wzrok ku wymioną. Ingrid była dość zmęczona porodem ale nie próbowała tego okazywać, przecież urodziła się jej najwspanialsza i najsłodsza córeczka pod słońcem i trzeba się nią opiekować. Kiedy Vanillia się napiła, klacz obserwowała ją, patrząc na nią zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Vanillia

avatar

Posts : 56

PisanieTemat: Re: Górska polana   Sro Lis 11, 2015 9:11 pm

Napiłam się mleka od mamy. Było słodkie. Kiedy już byłam najedzona postanowiłam się czegoś dowiedzieć.
Mamo.. A gdzie my jesteśmy? Co to za miejsce? - byłam ciekawa wszystkiego co mnie otacza. Oczywiście to był ułamek tego, co mnie interesowało.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Górska polana   Pią Lis 13, 2015 7:41 am

Ingrid spojonym wzrokiem, obserwowała źrebię. Kiedy Vanillia piła, klacz uśmiechała się sama do siebie, nie wierząc jaką ma piękną i słodziutką córeczkę. Usłyszała jej słowa uśmiechnęła się i odpowiedziała spokojnie i powoli: Kochanie jesteśmy na terenach naszego stada Halnego Wiatru. Teraz jestesmy na jednej z polan. Pamiętaj, żeby nigdzie daleko się nie oddalać.-uprzedziła ją. Nie chciała żeby coś jej się stało.
Powrót do góry Go down
Vanillia

avatar

Posts : 56

PisanieTemat: Re: Górska polana   Sob Lis 14, 2015 2:15 pm

Dobrze mamo - powiedziałam posłusznie. Wybiegłam na środek polany i zaczęłam węszyć w poszukiwaniu... czegoś ciekawego. Chciałam poznać jak najwięcej. Gdzieś zauważyłam zająca, goniłam za nim, ale on odbiegł już daleko. Obok mnie był krzaczek z jakimiś owocami. Obwąchałam liście, zarwałam jagody i posmakowałam. Były pyszne, od razu zajęłam się pałaszowaniem krzaczka.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Górska polana   Sob Lis 14, 2015 3:43 pm

Klacz uśmiechnęła się do źrebaka. Vanillia była grzeczną i kochaną klaczką, więc nie stwarzała żadnych problemów. Ingrid położyła się na trawię, bacznie obserwując klacz. Zaczęła powoli i dokładnie przeżuwać zielone źdźbła długiej i soczystej trawy . Podniosła łeb, i energicznie wstała. Nie widziała nigdzie Vanilli, która właśnie zajadała jagody. Odetchnęła z ulgą, kiedy ją zauważyła. Podeszła do niej i zapytała: Smakują ci Vanillio?-po chwili sama zaczęła jeść smaczne jagody.
Powrót do góry Go down
Vanillia

avatar

Posts : 56

PisanieTemat: Re: Górska polana   Sob Lis 14, 2015 10:16 pm

Przepyfne - odparłam z pełną buzią. Mama się do mnie przyłączyła. Przez chwilę jadłyśmy w milczeniu.
Mamo? A kto jest moim tatą? - spytałam zaciekawiona. W końcu chyba jest tak, że ma się mamę i tatę? A może nie... Ciekawe jaki on był... Pewnie taki jak mama - podpowiedział mi tajemniczy głos w głowie. Zgodziłam się z nim.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Górska polana   Nie Lis 15, 2015 11:23 am

Klacz uśmiechnęła się do Vanilli. Cieszyła się, że jagody jej smakują, w końcu mają dużo witamin, które pomagają w prawidłowym rozwijaniu. Zajadała je, ze smakiem.. dawno ich nie jadła, a należały do jednych z jej ulubionych potraw. Usłyszawszy jej pytanie, klacz przełknęła ślinę, i z radosnym uśmiechem i głosem odpowiedziała jej: Twoim tatą, jest pewien ogier o imieniu Sebastian. Pewnie nie długo, go poznasz.-upewniła ją, przecież powinna poznać swojego ojca.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Górska polana   

Powrót do góry Go down
 
Górska polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: