Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polana w dżungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 9:39 pm

Skoro jesteśmy w dżungli to oczywistym jest również to, że musiała się w niej znaleźć i jakaś polana. Ta jest dość spora, pokryta smaczną, bujną trawą. Nie wiadomo, jak powstała i czemu na środku niej znajduje się pojedyncze, wysokie drzewo.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 9:40 pm

Po dotarciu do krainy i dołączeniu do stada zacząłem zwiedzać swoje tereny. Po dłuższym spacerze dostępowałem do rozległej polany, uważnie im się przyglądając. Po chwili skupiłem wzrok na pojedynczym drzewu rosnącym pośrodku. Co to było i skąd się wzięło? Nie miałem zielonego pojęcia. Nie przejmując się tym opuściłem głowę i zacząłem zajadać się smaczną, bujną trawą.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 9:45 pm

Ingrid przybiegła tu lekkim kłusem. Klacz nie spostrzegła się że jest na terenach obcego sobie stada.
Szła pewnie z wysoko uniesioną głową. Podnosiła wysoko nogi, a zarazem kładła je delikatnie na twarde podłoże.
Rozglądając się dostrzegła karego ogiera rasy fryzyjskiej, który zajadał trawę. Podeszła do niego i miłym głosem przywitała się. -Cześć , nazywam się Ingrid a ty?.
Niestety klacz nie miała bladego pojęcia że ogier jest z wrogiego stada.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 9:51 pm

Powoli zajadając się trawą dostrzegłem jakąś klacz. Podniosłem głowę, przypatrując się jej. Coś mi w niej nie pasowało. Gdy podeszła bliżej wreszcie zrozumiałem co: nie była z mojego stada! Natychmiast zarzuciłem jej linę na szyję.
- A co ty tutaj robisz? - spytałem surowo - Jestem Espilce... a ty masz chyba problemy! - dodałem, szarpiąc ją lekko za sznur, by przyciągnąć ją bliżej.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 10:07 pm

Gdy Ingrid podeszła bliżej, od razu spostrzegła się że ogier jest z innego stada. Chciała już zawrócić i szybko uciekać, ale ogier zażółcił na nią linę. Klacz zaczęła się wyrywać, ale ogier był silniejszy.
Co ten debil sobie wyobraża? że będzie mnie łapał na jakieś liny? - Ingrid była bardzo zdenerwowana, i oburzona jego zachowaniem. No trudno raczej jakiego kol wiek zachowania nie można było się spodziewać.
Jesteś ślepy, czy ułomny? nie widać co tu robię?- patrzyła na niego ze złością i nienawiścią.
Ha, jedyną osobą która ma jakieś problemy to ty..- spoglądała na niego z jeszcze większym oburzeniem.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 10:13 pm

Jak klacz szarpnęła za linę, to mną rzuciło, ale jakoś ustałem, nie wypuszczając liny. Może nie byłem od niej silniejszy, bo klacz była pewnie wyższa... ale co sznur to sznur. Miałem ją!
- Widać, oczywiście że widać. - stwierdziłem uśmiechając się do niej złośliwie - Próbujesz się mi wyrwać, ale na to to raczej nie masz szans. - dodałem, nie ukrywając swojej radości.
- A problemy masz ty... teraz pójdziesz grzecznie za mną. - rozkazałem ją i szarpnięciem za sznur próbowałem ją zmusić, by podążyła za mną.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 10:26 pm

Klacz zapierała się nogami, jak najbardziej potrafiła.
- Nigdzie z tobą nie pójdę, choćbym miała tu umrzeć- w oczach Ingrid była niekończąca się nienawiść, a jej głos zdawał się dudnić, niczym bezkresny ocean.
Klacz odwróciła się i kopnęła ogiera prosto w klatkę piersiową. Była tak strasznie wściekła, ze odezwała się do tego potwora.
Nie byłabym tego taka pewna..-jej uśmiech wydawał się pełen pożałowania, a widniał w nim przebłysk szyderczości.
Gdy ogier pociągnął ją, klacz jeszcze bardziej zaparła się nogami.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 10:33 pm

Próbowałem siłą ciągnąc klacz, mimo że ta się zapierała nogami.
- Pójdziesz... czy Ci się to podoba czy nie! Albo zginiesz! Na własną prośbę! - wydarłem się na nią, raz za razem próbując ją siłą wyszarpać. Kwiknąłem z bólu, gdy mnie ta bezczelna szmata kopnęła. Szarpnąłem ją mocniej, przeciągając o kolejne parę metrów... ale brakowało mi jeszcze tak wiele do miejsca, gdzie były lochy.
- No rusz się wreszcie! Jesteś uparta jak osioł! - krzyknąłem na jeszcze głośniej, kolejnymi szarpnięciami próbując ją przeciągnąć. Coraz mocniej mnie to irytowało. Była spora, silna i waleczna. Niebezpieczne połączenie. Szarpnięcie za szarpnięciem, prowadziłem ją powoli ku lochom.

z/t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 16, 2015 10:48 pm

Wolę zginąć, niż iść gdzie kol wiek z tobą.-krzyczała na niego, próbując się wyrywać, lecz jej starania i tak szły na marne. Ingrid nie potrafiła sobie wybaczyć, że w ogóle tu przyszła. Co za szmaciarz, co on sobie myśli.-Pomyślała i z oburzeniem spojrzała na Espilce.
Tak mi się zdaję, że ty jednak nie rozumiesz pewnych rzeczy. Nigdzie z tobą nie ide!- ryknęła głosem, niczym wybuch wulkanu.
Ogier był bardzo śilny, ale Ingrid nie dawała za wygraną. Bardzo denerwowało ja to jak Espilce się z nią obchodził.. Mimo wielkich starań, udało mu się.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 4:18 pm

Po porwaniu Ingrid, ponownie wróciłem do miejsca, skąd ją zgarnąłem. Nie wiem w sumie dlaczego. Może by spokojnie pomyśleć o tym, co się stało? A może dlatego, że w tym miejscu po prostu rosła dobra trawa a samo miejsce mi się podobało? Tak, prędzej to drugie, więc po przyjściu na miejsce od razu schyliłem się i zacząłem objadać się pyszną soczystą zieleniną. Jaka dobra, dobra. Byłem pewien, że musi świetnie robić na moją piękną grzywę.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 4:27 pm

W pełnym galopie wpadłam na polanę. Miękka trawa zwiastowała obce tereny. Zatrzymałam się i powąchałam powietrze.
Cholera!
- Kim jesteś? - zapytałam, na wszelki wypadek cofając się kawałek do leśnej ścieżki którą tu przyszłam. Potem jednak zaraz skonstatowałam, że jesteśmy tu sami. A potem poczułam zapach kogoś z mojego stada. Była tu niedawno... Jakaś klacz. Co się z nią stało?
Podeszłam więc tylko bliżej, porównując nasze umiejętności. Chyba byłam trochę silniejsza, a już na pewno zwinniejsza. Ale to był jego teren.
- Jesteś Czarnokrwisty, prawda? - syknęłam, patrząc na niego przenikliwie. Czekałam na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 4:38 pm

Spokojnie jadłem sobie trawę, źdźbło za źdźbłem, kępka za kępką, gdy nagle usłyszałem tętent kopyt. Ktoś się zbliżał galopem. Ale kto? - zacząłem się zastanawiać, podnosząc głowę. Jakaś klacz tu wpadła. Zaskoczony tym i jej pytaniem, odruchowo odpowiedziałem.
- Espilce
Gdy podeszła bliżej, zrozumiałem, że ona nie należy do mojego stada. Czyżby kolejny wróg? Kolejna klacz do porwania? Heh, coś miałem dzisiaj wyjątkowe szczęście. Przypatrzyłem jej się uważnie. Była z 20 centymetrów ode mnie wyższa, zapewne zwinniejsza i silniejsza. Chociaż to oczywiście moja grzywa była piękniejsza - co do tego to nie ulegało wątpliwości. Byłem w końcu fryzem!
- Tak, zgadałaś. - stwierdziłem, uśmiechając się do niej... po czym nagle zarzuciłem na nią linę - A ty chyba nie. - dodałem.
- Mam małe deju vu. Czemu wy wszystkie tutaj wpadacie? - spytałem z niedowierzaniem. Chociaż oczywiście odpowiedź była narzucająca się. Gdy tamta pierwsza nie wróciła, ta zapewne starała się ją znaleźć. Było to najbardziej logiczne wytłumaczenie.
- Czyżbyś szukała... zaginionej koleżanki? - spytałem z nieukrywanym zadowoleniem, że ją tak szybko przejrzałem.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 4:52 pm

Wywróciłam oczami, kiedy ten zarzucił linę. Mógł ją sobie zarzucać, pytanie jak miał zamiar zaciągnąć mnie do swoich lochów? Byłam silniejsza, zwinniejsza i z pewnością łatwo by mi było zaprzeć się tak, aby nie miał szans mnie ruszyć.
- Odwal się - mruknęłam niechętnie. - Nie mam ochoty się z tobą użerać, mały koniku. A tak poza tym... - machnęłam niechętnie ogonem, zupełnie przypadkowo cal od jego oka. - Nigdy nie zgaduję.
Ogier stał jakoś dziwnie daleko, więc pyskiem chwyciłam linę i przyciągnęłam go do siebie.
- Nie bój się, nie gryzę - roześmiałam się wesoło. - Bo pewnie smakujesz jak skiszona świńska posoka - dodałam z uśmiechem.
- Nie bynajmniej - zaprzeczyłam stanowczo. Nie miałam zamiaru mówić mu, że jestem władczynią, inaczej miałby dużą satysfakcję z naszej pogawędki. A sam... nie domyśli się tego, bo i jak? Nikt kto to wiedział, nie powiedział jemu. Nawet moja namiestniczka mnie nie znała!
- Bo bardzo chciałyśmy cię poznać - parsknęłam, wywracając oczami (o ile konie to potrafią). - Koleżanki? Kto tu był przede mną?
Ktokolwiek to był, musiałam go znaleźć, bo pewnie już gnił w lochach. No cóż, trzeba działać.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 5:05 pm

Zarzuciłem linę na klacz. Wydawało mi się, że ją miałem, tylko co dalej? Była duża, ciężka oraz zapewne silna i zwinna. Liczyłem, że ta grzecznie za mną pójdzie... bojąc się mnie. W końcu byłem Krwistym! Byłem straszny! Tak wynikało z zasad w moim stadzie. Wszyscy byliśmy strasznie! Bardzo, bardzo, bardzo.
- Odwal? - no, tego się po niej nie spodziewałem, moja zaskoczona mina jasno to pokazywało. I jeszcze nazwała mnie małym? Jak ona śmiała!
- Wcale nie jestem mały! To ty jesteś... ty jesteś jakąś wyrośniętą olbrzymką! - warknąłem. Przecież byłem duży jak na fryza... a że inni byli więksi... to to złe rasy były. Nie fryzy. Gardziłem innymi rasami, które nie miały takiej bujnej grzywy jak ja. Czekałem, aż ta pójdzie za mną... ale gdy ta mnie z łatwością przyciągnęła, poczułem się nieswojo, będąc blisko jej pyska. I to mimo jej zapewnienie o niegryzieniu. Jakoś w nie nie wierzyłem.
- A wiesz jak smakuje skiszona świńska posoka? - zdziwiłem się a później wkurzyłem, gdy sobie uświadomiłem, co ta przed chwilą powiedziała.
- Czy ty... czy ty mnie przypadkiem nie próbujesz obrazić? - domyśliłem się po chwili. Ale ja byłem mądry i przenikliwy! Ale się rozpromieniłem, gdy usłyszałem jej kolejne słowa.
- Naprawdę? Słyszałaś o mnie? - ucieszyłem się, zarzucając grzywą, aby klacz mogła ją wyraźniej podziwiać.
- Była tutaj... - zawiesiłem głos, próbując przypomnieć sobie jej imię - Greed... in-greed... jakoś tak. - powiedziałem niepewnie (greed - czyt. grid, "chciwość, zachłanność, żądza").
- Dobra, pójdziesz teraz za mną. - poleciłem jej, próbując się cofnąć, by znaleźć się dalej od jej pyska. Szarpnąłem lekko za sznur, próbując ją skłonić do podążenia do lochów.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 5:18 pm

Pufnęłam z irytacją. Sytuacja zaczęła być trochę niefajna.
- Tak, dokładnie, koniku. Odwal. Przeliterować może? - syknęłam jadowicie i natychmiast się uspokoiłam. - Ty żeś w życiu olbrzymkę widział? - roześmiałam się, a potem schyliłam i zaczęłam.. jeść. Tak, jeść, bo tu, w tropikach, roślinki były najlepsze. Rozgryzłam właśnie jakiś pyszny owoc, gdy przypomniałam sobie o tym Espilsie, który - o dziwo - wciąż trzymał mnie na linie.
Zastanowiłam się niemal poważnie nad jego pytaniem. Potem podeszłam do niego spokojnie... i nagłym ruchem, na który pozwoliła mi moja zręczność, ugryzłam go w szyję aż do krwi, przy okazji wyrywając pasmo grzywy.
Splunęłam jego krwią w krzaki, z obrzydzeniem widzialnym na pysku.
- Tak, teraz już wiem.
Wytarłam kopyta o ziemię i popatrzyłam na tego szczura znudzonym wzrokiem.
- Ależ oczywiście. Widziałam twój uśmiechnięty pyszczek na bannerze reklamującym leki na chorobę prostaty - wypaliłam pierwsze, co przyszło mi do głowy, żeby jakoś ożywić tę konwersację.
Ciekawe, czy znalazł starannie zamaskowany sarkazm?...
- Nie kojarzę - wzruszyłam łopatkami. Albo czymś tam. Ewentualnie machnęłam ogonem. - Za tobą?! Po jaką cholerę miałabym z a t o b ą iść?! Chociaż, nudno tu okropnie i chętnie zobaczę tą Ingrid czy jak jej tam... No dobra, zaprowadź mnie. Ale nie na tym sznurku do wieszania prania. Zrobię ci zaszczyt i wybiorę się tam z tobą - powiedziałam, zdjęłam z głowy jego sznur i oddałam mu. Spojrzałam wyczekująco. - No? Idziemy?
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 17, 2015 5:28 pm

Popatrzyłem się na nią z oburzeniem, kładąc uszy po sobie. Ta mnie obrażała i traktowała pretensjonalnie. A przecież byłem fryzem! Powinno się do mnie odnosić z szacunkiem! I to z najwyższym! Zastanawiałem się nad jakąś ripostą... gdy ta nagle zaczęła po prostu jeść. Tak mnie to wyprowadziło z równowagi, że nie mogłem niczego wymyślić. Szarpnąłem za linę, próbując ją przywołać do porządku.
- Ej! Przestań! - warknąłem na nią, po czym kwiknąłem z bólu, czując potężne ugryzienie, które zostało tak szybko przeprowadzone i tak bardzo mnie zaskoczyło, że nie zdążyłem nawet pomyśleć, aby się odsunąć.
- Zamknij się! Stul pysk! - chciałem się na nią wydrzeć, gdy mnie dalej obrażała... ale że trochę się bałem, to zabrzmiało to trochę niepewnie.

Zdziwiła mnie jej nagła zmiana zachowania. Teraz chciała ze mną iść? Zastanawiałem się przez chwilę, czy to nie jest jakiś podstęp, aż w końcu zrozumiałem. Klacz była wolno myśląca i teraz dopiero się zorientowała, że się mnie boi! Tak, to na pewno było to. Budziłem w niej strach i grozę! Uśmiechnąłem się zadowolony, że wreszcie udało mi się wzbudzić w niej taką reakcję, jaką planowałem. Nie dałem jej jednak zdjąć sznura - szarpnąłem za niego, zaciskając go i uniemożliwiając jej pozbycie się go.
- No to chodźmy! - zdecydowałem, po czym zacząłem ją prowadzić w stronę lochu. Ta za mną ruszyła grzecznie? Miałem nadzieję, że tka.

z/t
i z/t od razu dla Arcany
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Paź 20, 2015 8:59 pm

Przygalopowała tu lekkim krokiem, z dumnie uniesioną głową. Postanowiła tym razem zobaczyć trochę terenów Czarnokrwistych. W końcu wypada znać tereny swego stada, a nie da się ukryć, że są wyjątkowo ładne. Zwolniła i podeszła do wysokiego drzewa pośrodku tej dużej polany. Przez chwilę przyglądała się potężnemu, grubemu pniowi. Strażnik Czarnej Krwi... powiedziała sobie w myślach z lekkim uśmiechem. Miała również nadzieję, że pozna tutaj innych członków jej stada. Odrzuciła na drugi bok szyi swoją czarną, bujną grzywę. Nadstawiła czujnie uszu, starając się wychwycić nawet najcichszy dźwięk, ale słyszała jednak tylko głośny wrzask papug, dobiegający z głębi dżungli. Pozwoliła sobie więc na chwilę odpoczynku. Opuściła głowę i skubała powoli zieloną, soczystą trawę.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann



Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Paź 20, 2015 9:17 pm

Jego galop był elegancki, ale również szybki, przedzierał się przez gęste zalesie, omijał krzaki i przeskakiwał przeszkody. Czuł się świetnie, ale nie wystarczająco. Myślał o pewnej karej klaczy.. Tormenta.. Chciałbym znowu ją spotkać. pomyślał ogier. Ogon powiewał niczym chorągiew, a grzywa nieokiełznana falowała na wietrze. Nogi podnosił wysoko, utrudniał sobie galop tymi chodami, ale chodziło mu też o wytrzymałość. Po biegu był w końcu rozgrzany. Kiedy tak się przedzierał przez dżunglę, dotarł na jakąś polanę. Nie skupił nawet na nią uwagi, ale zobaczył ciemną sylwetkę... Burza.. pojawiło się jej pseudo w myślach i bardzo eleganckim kłusem, jakby chciał się popisać potruchtał w jej kierunku. Chciał z nią pobyć chwilę czasu, czyżby go zauroczyła? Z jej urodą było to możliwe. Widocznie nie potrzebowała eliksirów by rozkochać w sobie Ondiego.. Miłość od pierwszego wejrzenia? Hmm. Z gracją wyciągał nogi w powietrze, a wyglądało to naprawdę fenomenalnie, z racji jego rasy był stworzony do takich sztuczek, a teraz miał okazję się popisać. Z kłusa zwolnił i się zatrzymał, przed Tormentą. - Witaj Burzo. Twoja uroda dobiła mnie jak grom.- rzucił lekkomyślnie, ale musiał to powiedzieć tej pięknej klaczy. Przywitał ją muśnięciem w chrapy i na jego pysku pojawił się szarmancki uśmiech, pewny siebie, trochę jak jakiś cwaniak.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Paź 21, 2015 4:42 pm

Usłyszała szelest liści i dźwięk łamanych gałęzi, dobiegający z gąszczu drzew, z dżungli. Odwróciła się więc w stronę odgłosów i postawiła czujnie uszy. Zobaczyła jak zza drzew wyłania się pewnien koń. Patrzyła na niego, gdy ten się popisywał. Nie dałoby się ukryć, że jednak robiło to na niej pewne wrażenie. Większość klaczy pewnie wzdychałoby teraz na widok ogiera, ale Tormenta była... cóż, nieco inna. Chociaż miło jej było widząc, że komuś jednak zależy.
Słysząc jego słowa, spojrzała na niego swoimi czarnymi jak węgiel oczami. Czy mam to uznać za komplement? powiedziała z lekkim, ledwo widocznym uśmieszkiem. Właściwie nie oczekiwała odpowiedzi na swoje pytanie. Witaj, Ondunurmanie. powiedziała po chwili. Co cię tutaj sprowadza? zapytała z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann



Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Paź 21, 2015 10:57 pm

Kiedy do niej podszedł, pierwsze co spostrzegł na jej pysku to ciemne, czarne oczy. Mógł by na nie patrzeć i patrzeć. Udało mu się dostrzec, że swoim pokazem mięśni i figury zrobił na nią pewne wrażenie, na czym mu zależało. Trochę było to niepokojące, że tak szybko zauroczyła go jakaś klacz, ale warto zdać się pokusie, niż potem żałować. Po za tym takie piękności zdarzają się rzadko. Nie znał co prawda jej charakteru, ale to dlatego, że po pierwsze, widzi ją dopiero drugi raz, a po drugie, że jest tajemnicza co się mu w niej podobało.
Uśmiechnął się na jej pytanie, oczywiście że był to komplement. A Tormenta mogła to rozpoznać bo wyrazie jego twarzy. Na kolejne zdanie pytające, przez chwilkę milczał, szukając odpowiedzi.. Tak naprawdę sam nie wiedział, dopóki się nie namyślił. -Ty.- stwierdził krótko. - Jak widać, opłacało się tu przybyć, znowu mogę cię ujrzeć.- uśmiechnął się do niej szarmancko.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Czw Paź 22, 2015 8:37 pm

Słysząc jego słowa, lekko się zaśmiała. Mhhmmm... powiedziała z powątpiewaniem, patrząc ogierowi w oczy. Po chwili odsunęła się o krok. Powolnym krokiem obeszła Ondunurmana dookoła w odległości kilku kroków, wciąż na niego patrząc. Gdy stanęła, wciąż nie spuszczała z niego wzroku swoich czarnych, przenikliwych oczu. Przypominasz mi kogoś. powiedziała w końcu. Przypomniał jej się pewien ogier, który był synem przyjaciela jej ojca. Właściwie dość rzadko go widywała gdy była młodsza. Tyle, że był nieco jaśniejszy, no i miał inne oczy. Może i częściej się z nim kłóciła niż bawiła, ale zawsze jakieś wspomnienia pozostały. Ostatni raz widziała go przed ucieczką ze stajni. Była to jednak niezbyt istotna osoba, a jednak jedna z niewielu, które znosiły jej kiepskie humorki.
Przez chwilę nastała cisza, jednak nie na długo. Dlaczego wybrałeś Czarną Krew? zapytała.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann



Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Czw Paź 22, 2015 9:24 pm

Ondi wiedział, że serce Tormenty będzie niełatwe do zdobycia i to głównie on będzie musiał się starać, ale nie było to żadną wadą. Nie stanowiło to też przeszkody, w dotarciu do serca Burzy. Patrzył w jej ciemne oczy, bardzo skupiony. Naprawdę była taka tajemnicza, mroczna i idealnie pasująca do stada czarnej krwi.
Ondunurmann lekko machnął ogonem, po czym podszedł bliżej do klaczy, zmniejszając odległość między nimi. - Cóż. Takie zasady mi odpowiadają, nie da się ukryć, że moje serce idealnie pasuje do tutejszych przyzwyczajeń.- powiedział, bo nie wyobrażał sobie być w Morskich Nimfach czy Halnym Wietrze.. - Za głosem serca. Czuję się tu bardzo dobrze, zwłaszcza, gdy widzę pewną karą klacz fryzyjską.- uśmiechnął się szarmancko i puścił jej oczko, musiała się domyślić że chodzi o nią. Zanurzył pysk w jej gęstej grzywie, niczym opadające kaskady, po czym wziął głęboki wdech by poczuć zapach pięknego włosia.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Czw Paź 22, 2015 10:09 pm

Wysłuchała odpowiedzi ogiera. Właściwie to spodziewała się, że ten zignoruje to pytanie. Żadko otrzymywała na nie odpowiedź. Przynajmniej w jego przypadku zaskoczenie okazało się pozytywne. Po usłyszeniu jego ostatnich słów, uśmiechnęła się mimowolnie. Nie odpuścisz, prawda? powiedziała z cichym śmiechem. Raczej na to pytanie również nie oczekiwała odpowiedzi. Gdy ogier wtulił pysk w jej grzywę, miała na początku zamiar się odsunąć. Jednak zdecydowała się pozostać w miejscu i cicho, ledwo słyszalnie westchnęła. Zdziwiło ją przede wszystkim to, że zdążyła go nawet polubić. Przyjemnie bylo jej z nim przebywać.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann



Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 23, 2015 9:15 pm

Ogier uśmiechnął się do Tormenty, która wiedziała już co się święci. Oczarowała go od pierwszego wrażenia, dlatego też nigdy nie miał zamiaru zostawić w spokoju pragnienia zdobycia jej jako partnerki.. Naprawdę się w niej zakochał. - Ciebie nigdy nie odpuszczę, Burzo.- zapewnił ją i pogładził chrapami jej czarny grzbiet. Może ona to odwzajemni? Z chęcią poczułby jej aksamitne chrrapy na swoim karku.. Uśmiechnął się do niej i zaczął przesuwać chrapami po jej grzbiecie. - Zagrajmy może w pytania?- zaproponował z uśmiechem. - Możesz zacząć pierwsza.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Paź 23, 2015 10:35 pm

Na jego zapewnienia, że nigdy jej nie opuści, lekko uśmiechnęła się ponownie. No, pięknie... pomyślała. Miałaś się od razu nie zakochiwać. zganiła sama siebie w myślach. Ale co poradzić? Ondunurmann wydawał jej się taki... czarujący? Tak, to mogłoby być odpowiednim określeniem. Zadrżała lekko, czując jego dotyk na swoim grzbiecie. Wtedy już przestała zwracać uwagę na swoje postanowienie. Mnie też w końcu należy się odrobinę miłości i szczęścia w życiu. pomyślała znowu, ale tym razem na jej pysku gościł uśmiech.
Pierwszy raz była zakochana. I uznała to za wspaniałe uczucie. Miała tylko nadzieję, że nie będzie cierpieć przez ten wybór. Przesunęła chrapami delikatnie wzdłuż szyi ogiera.
Gdy usłyszała propozycję ogiera, zastanawiała się przez chwilę nad pytaniem, jakie chciałaby mu najpierw zadać. Nie trwało to jednak zbyt długo. Dlaczego ci się podobam? spytała, z odrobiną niepewności w głosie, która jednak była ledwo słyszalna.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Today at 1:08 am

Powrót do góry Go down
 
Polana w dżungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: