Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polana w dżungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 24, 2015 10:18 am

Ondi patrzył, jak klacz zastanawia się nad pytaniem. Zawsze wiedział, że klacze troszkę inaczej traktują uczucia, miłość i tak dalej. On sam widział w tym swoją przyszłość, przy boku ukochanej klaczy, on obrońca i ten, kto będzie o nią dbał, o nią i ich źrebaka, lub źrebaki. Chciałby już na zawsze związać się z Tormentą, którą wybrał sobie teraz za główny cel w życiu. muszę poćwiczyć walkę z drapieżnikiem, żeby jej się podobać.. pomyślał. Nie był osobnikiem, którego celem jest jedynie zrobienie ile sie da źrebaków, wszystkim klaczom w krainie. Wolał jedną, najlepszą i najukochańszą Tormentę, która z jej urodą, zaspakajała wszystkie jego ogierze potrzeby. Zauważył, że zadrżała pod jego dotykiem. Jej chrapy sprawiły, że jego mięśnie szyi, które posiadał, lekko się rozluźniły.
Zastanowił się chwilę nad jej pytaniem, przebiegł po niej wzrokiem. - Twoja uroda mnie olśniewa.- zaczął z szarmanckim uśmiechem na pysku. - Widzę w tobie miłość, urok i wszystkie cechy, które mnie przyciągają.- rzekł do klaczy. - Jesteś dla mnie idealna.- stwierdził na końcu, żeby podsumować. Nie mógł zbyt dużo powiedzieć o jej charakterze, bo znał ją krótko i była tajemnicza. Teraz była jego kolej na pytanie. - Czy miałaś już kiedyś partnera?- zapytał pewnym głosem, z ciekawością. On miał zamiar zostać pierwszym, lub drugim, albo trzecim itd, zależy co odpowie.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Paź 24, 2015 5:52 pm

W milczeniu wysłuchiwała odpowiedzi Ondunurmana. Jak każda klacz, lubiła dostawać komplementy, ale się do tego nie przyznawała. Po chwili jednak się odezwała. Ty mnie nawet do końca nie znasz. stwierdziła. Ona również przecież od niedawna go znała. Chciała wiedzieć, że później ani ona, ani on nie będą cierpieli. Zdążyła go już bardzo polubić mimo, że nie znała go zbyt długo. Dość rzadko jej się to zdarza. Cały czas miała nadzieję, że jednak okaże się być Tym jedynym. W głębi duszy pewnie go już dawno kochała, ale jednak nie chciała od razu tracić głowy dla ogiera. Ale cóż poradzić? A jednak się zakochała.
Teraz była jego kolej. Słysząc zadane przez ogiera pytanie, zdziwiła się lekko jego pytanie, ale nie dała po sobie tego poznać w żaden sposób. Można by uznać, że nie. powiedziała w końcu. Albakora, konia z którym spędziła większość swojego życia wśród ludzi, raczej partnerem nie mogłaby nazwać. On był dla niej... bliskim wspólnikiem. Wolała go raczej nie nazywać przyjacielem, w końcu nie chciał uciec z nią ze stajni w czasie pożaru. Postanowiła już nigdy o nim nie wspominać.
Czy masz jakąś rodzinę? zadała pierwsze pytanie, które przyszło jej do głowy. Chciała przerwać ciszę, no i oczywiście nieco lepiej go poznać.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 12:22 am

Miał nadzieję, że Tormencie spodobają się komplementy, które jej mówił, a miał też wrażenie, że jej się to podoba. W sumie, każda klacz lubiła komplementy, tego zdążył się już dowiedzieć. Ale nie zależało mu na pamiętaniu tamtych klaczy, które stanowiły jedynie krótkie romanse, nic nie znaczące dla andaluza.. Prawdziwa miłość stała teraz obok niego, piękna, smukła i czarna jak noc, fryzyjska klacz, a wodzenie po niej wzrokiem było samą przyjemnością.
Teraz ona zadała po raz kolejny pytanie. Było dość banalne, ale nie szkodzi. Takie pytania mają najwięcej informacji. - Nie wiem czy mógłbym nazwać to rodziną. W krainie Saffrin, nie mam żadnej, przybyłem tu sam.- odpowiedział jej. Być może miał już kilka źrebaków.. W jakiejś stadninie koni, tylko mu udało się uciec, kiedy wyłapywano dzikie konie. Dobrze wspominał czasy władania małym stadkiem, ale nadszedł tego koniec, teraz miał inne życie.
Była jego kolej na pytanie. - A więc Burzo, co o mnie sądzisz i co do mnie czujesz.- zapytał bez ogródek, masując ją ciemnymi chrapami. Jej grzywa pięknie pachniała. Był ciekawy, co odpowie.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 7:57 am

Słuchała odpowiedzi Ondunurmana w milczeniu. Ona również nie miała na Saffrin żadnej rodziny, żadnych bliskich. Nie była nawet pewna, czy w ogóle jakąś jeszcze ma. Stajnia przecież spłonęła dawno temu, mogli już od dawna być martwi. Wspomnienia, a w szczególności te smutne zawsze powracają.
Teraz była kolej ogiera. Po usłyszeniu pytania, klacz opuściła nieco głowę. Uważam, że jesteś niezwykłą osobą, jedną z najlepszych jakie w życiu spotkałam. powiedziała, starając się, aby brzmiało to nieco obojętnie. Jednak nie do końca jej się to udawało. Teraz pozostała kwestia uczuć... przez chwilę myślała nad jakąś sensowną odpowiedzią. Olać to. powiedziała do siebie w myślach. Myślę, że cię kocham. powiedziała szybko i cicho, jeszcze bardziej opuściła głowę. Brawo, zawstydził cię ogier! zganiła samą siebie w myślach. Stała przez chwilę, wpatrując się w swoje czarne kopyta. Tak się zachowują tylko słabi. upomniał ją głos w jej głowie.
Podniosła więc z powrotem głowę, ale nie patrzyła już ogierowi w oczy.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 1:31 pm

Z uśmiechem słuchał, co mu powie Burza. Przyglądał się jej, i machał ogonem, na owady które mu przeszkadzały. Insekty to z pewnością najgorsza rzecz, jaka była w dżungli, a jak wiadomo w lasach deszczowych roi się od tych paskudnych robali.
Na jego pysku zagościł wielki uśmiech dla klaczy, kiedy powiedziała co o nim myśli. Ucieszył się, że miała o nim takie zdanie, że już ją do siebie przekonał. Byla dla niego wiele warta, dlatego to co o nim myślała, było niezwykle wartościowe. Mógł czuć się dumny z siebie, że zdobył sympatię Tormenty. Dzikie konie mają takie zwyczaje, że ogier musi mieć klacz. Machnął lekko szyją, a jego bujna i jedwabista grzywa opadła z gracją z powrotem na umięśnioną szyję. Teraz był jeszcze bardziej ciekawy, co mu odpowie, na to, co do niego czuję.
Gdy się dowiedział, wręcz trochę się zdziwił. Cóż klacze zwłaszcza są emocjonalne, szybko się przywiązują i tak dalej. Ale teraz bardzo go to ucieszyło. Nie wiedział wręcz co powiedzieć, odciążył jedną z tylnych nóg. Wydawało się też, że Tormenta się zawstydziła. Nie ma powodu do wstydu.. Ondunurmann należał do atrakcyjnych ogierów, lubiał gdy podobał się klaczom, dlatego starał się robić jak najlepsze wrażenie. Usmiechnął się do niej i przytulił ją swoim umięśnionym ciałem. - Też tak myślę Burzo, kocham Cię.- wyznał jej do ucha, szeptem. Była też jego kolej na pytanie, chciał to zakończyć ale.. - Czy chcesz być moją partnerką?- zapytał ją.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 2:29 pm

Widząc, że ogier się uśmiecha, na pysku Burzy również zagościł uśmiech. Podniosła głowę i znów spojrzała mu w oczy, piękne i lśniące oczy... Była ciekawa, jak zareaguje na jej "dziwne" wyznanie. Pierwszy raz to komukolwiek powiedziała, więc nie za bardzo wiedziała, jak się zachować. W sumie, co do stracenia? pomyślała, aby przywrócić sobie całkowicie chwilowo utraconą pewność siebie.
Słysząc podobne słowa z ust andaluzyjskiego ogiera uśmiechnęła się ponownie, jeszcze szerzej. Gdy Ondunurmann ją przytulił, klacz cicho westchnęła. Później zaczęła ponownie wodzić chrapami po jego szyi. Kiedy usłyszała kolejne pytanie ogiera, nie miała wątpliwości co chce odpowiedzieć. Po moim cudownym wyznaniu się o to pytasz? powiedziała ze szczerym śmiechem. Tak. powiedziała, patrząc mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 530

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 2:55 pm

Nieopodal, bardzo blisko, w krzakach, leżało zwierzęce truchło. Był to dziki, dziki pies, zjadany przez muchy i robactwo. Jego skóra była pokryta wrzodami, ślepia były czerwone i krwiste, a dziąsła blade jak ściana.
Jego zarazki rozprzestrzeniały się w całym powietrzu.. Woń dotarła w końcu do chrap zakochanych, po czym przeraźliwy smród dostał się do płuc. Z pewnością było to niepokojące.
Ale już po chwili, Ondunurmann zaczął kaszleć, zaczęły piec go oczy. Tormenta zaczęła z lekkim opóźnieniem. Zarazili się chorobą. Muszą się szybko ratować.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 3:52 pm

Vitalia chodziła po swoich terenach z wilczą skórą przed swoimi drogami oddechowymi. Skóra oczyszczała jej powietrze. Widziała od razu jak weszła na tereny tej polany dwa konie z wrzodami. Na pewno byli już zarażeni. Miała szczelnie osłonione przed zarazkami. Nie miała szans na zarazę. Klacz spojrzała na nich z troską. Pójdźcie za mną! O ile chcecie przeżyć. - powiedziała do nich klacz, stłumionym przez skórę wilczą skórę. Miała wielką nadzieję, że jej posłuchają, bo nie chciała ich śmierci.
EDIT:
Klacz zaciągnęła Tormentę ze sobą, a Ondi musiał kogoś innego znaleźć by go zabrał do leczenia.
z/t Vitalia i Tormenta
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 4:40 pm

Po chwili poczuła dziwny, drażniący zapach. Ondurmann zaczął kaszleć, a zaraz potem ona sama. Przez załzawione oczy, zobaczyła martwe ciało jakiegoś zwierzęcia. Nie była w stanie dokładnie stwierdzić, czym dokładnie była owa nieszczęsna istota, ale uznała ją za dzikiego psa. Ból rozsadzał jej głowę, a ona sama ledwo utrzymywała się na nogach. W całym swoim życiu, nigdy nie czuła się aż tak źle. Znów kaszel się wzmógł. I ta gorączka. Na jej czarnym ciele pojawiły się wrzody, a w niektórych miejscach jej kara sierść straciła już swój niezwykły blask.
Zobaczyła białego konia, z wilczą skórą. Natychmiast rozpoznała w nim Vitalię, władczyni swego stada. Słysząc jej słowa odpowiedziała ochrypniętym głosem: Dobrze... chciała jeszcze coś dodać, ale ponownie zaniosła się kaszlem. Ruszyła chwiejnym krokiem za władczynią.

z/t
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Paź 25, 2015 7:52 pm

// Rossuwa, jesteś głupia! XD

Przytulił ją mocniej, kiedy się zgodziła, chciała być jego partnerką! Doszedł do swego celu, zdobycia jej serca! Chciał ją teraz otoczyć swoją miłością i obroną, aż nagle wyczuł paskudny zapach. Nagle zaczęli kaszleć, a mu zakręciło się w głowie. - Co jest do cho...- nie zdążył skończyć, kaszel zaczął się nasilać. Świat się jakoś nagle zamroczył, nerwowo zaczął myśleć, co z Tormentą, nie pozwoli by stała jej się krzywda! Aż nale zobaczył sylwetkę Vitalii, jak znika za rogiem z Tormentą. Poszedł wieć za nimi, powoli i kaszląc.

z.t
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Lis 03, 2015 10:42 pm

Przyszła tu spokojnym krokiem na piękną polankę, wokół której rozciągała się gęsta dżungla. Sam widok tego pięknego miejsca przywołał wspomnienia. To właśnie w tym miejscu zgodziła się zostać partnerką Ondiego, przyszłego ojca ich wspólnego źrebięcia. Położyła się spokojnie i przez chwilę wpatrywała się w Eliksir, który kupiła nie dawno u Pustelnika. Był to płyn, który skracał ciążę. Po chwili jednak za jednym razem wypiła całą zawartość buteleczki. Fuj... pomyślała i zrobiła lekko skwaszoną minę. Po chwili schowała pustą buteleczkę. A może kiedyś się przyda, kto wie...
Nie spodziewała się jednak, że zadziała aż tak szybko. Zaczęła przeć, aby źrebak w końcu wydostał się na świat. Po pewnym czasie, udało jej się. Na świat przyszła cudowna klaczka, tak jak sama przypuszczała. Zaczęła myć ją delikatnie. Z czułością spojrzała na śliczną, zdrową klaczkę o dość niecodziennej maści. Witaj, Yennefer. powiedziała do swojej córki i uśmiechnęła się. Była wprawdzie zmęczona porodem, ale bardzo szczęśliwa. Znów wróciła do czyszczenia małej ślicznotki.


Ostatnio zmieniony przez Tormenta dnia Sro Lis 04, 2015 6:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 129

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Lis 03, 2015 11:14 pm

Halo? Czy ktoś tu jest? Halo...- zdążyła pomyśleć, zanim nagle mamcia postanowiła się jej pozbyć! Co się tu działo? Słyszała odgłosy, podobne do jej mamusi, ale.. Czyżby mamę coś bolało? Nie słyszała głosu jej ojca, który często ją uspokajał kiedy zasypiała.. A teraz nagle coś ją wypycha z tak miłego domku?! Mamo? Gdzie jesteś?- pytała się w myślach, a jej bezzębna szczęka jeszcze nie potrafiła wytwarzać dźwięków. Obróciła się w łonie matki, a potem, centymetr za centymetrem przemierzała tą trudną do przejścia drogę.. Ciągnęła się, a mała Yenn była lekko zaniepokojona.. Co może kryć się na końcu tej drogi? Czy mama ma oblicze? Na pewno ma! A jak wygląda? Jak Yennefer wygląda? Yenn widziała tylko wkoło ciemność i czerń... Droga mijała.. Białowłosa klaczka starała się jak najszybciej wydostać się z ciepłego mieszkanka, jakim była macica jej matki.
A wszystko stało się w ułamku sekundy.. Poczuła, jak leci.. Leci w dół, obleciał ją strach.. Upadła na ziemię, rozległ się plusk.. Cooo?- zdumiona pomyślała. Na czym ona leży? Otwarła oczy.. Momentalnie zabrakło jej aż tchu! Ile tu roślin! Co to za miejsce? zimne miejsce... Ale od razu zauważyła też wielką czarną postać.. -Mmmm...- wykrztusiła, nie potrafiła nic powiedzieć! Nie wiedziała jak to zrobić! Ale była na 100% pewna, że to jej mama! Momentalnie się do niej przytuliła, więc musiała się pokracznie doczołgać. Mama czyściła jej sierść, jako czysta od razu lepiej się poczuła. Położyła główkę na mamie i obserwowała.. Aż poczuła burknięcie w brzuchu.. Wtedy sięgnęła pyszczkiem, cały czas leżąc, do wymion klaczy, szukając kilka chwil, w końcu złapała i zaczęła ze smakiem ssać mleko.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Lis 03, 2015 11:25 pm

Ogier przybył tutaj, bardzo podekscytowany, przejęty i wyjątkowo radosny. Został ojcem.. Został ojcem i partnerem Tormenty. Był przeszczęśliwy.. Nie mógł się doczekać aż zobaczy maleństwo.
I zobaczył, leżące koło matki. - Tormento! Kochanie!- zawołał i paradnym kłusem przybiegł do klaczy. Przytulił ją czule na powitanie, i złożył jej całusa w chrapy. - Jest przecudowna! Ma już imię?- zapytał Burzy, chociaż coś mu podpowiadało, że mała klaczka ma już imię.. A Tormenta z pewnością wybrała bardzo ładne. Położył się obok niej i objął ją umięśnioną szyją. Przy mnie jesteście bezpieczne.. Nie pozwolę nigdy, by was skrzywdzono. Zapamiętaj to.. Nigdy was nie opuszczę!- dał słowo. Kochał je całym sercem. Miał już wspaniałą rodzinę, czy mogło być lepiej?
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lis 04, 2015 6:53 am

Po chwili usłyszała, jak czyjeś kopyta uderzają mocno o ziemię. A później ten piękny, znany głos. Tak, to Yennefer. powiedziała z dumą, patrząc jak mała pije od niej mleko. To jest twój najwspanialszy tata. powiedziała z szerokim uśmiechem, wskazując pyskiem na swojego ukochanego, jednocześnie ojca klaczki. Położyła głowę na szyi ogiera i cicho westchnęła. Na obietnicę ogiera, uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Wiem, że nic się nam przy tobie złego nie stanie. powiedziała po czym na chwilę przytuliła się mocniej do Ondiego. Zaraz po tym, objęła swoją cudowną córeczkę delikatnie szyją.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 129

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lis 04, 2015 5:17 pm

Yennefer nawet nie zauważyła, kiedy zasnęła z główką opartą o matkę. Przyszedł jej słodki sen, a śniła o wszystkim co dziś ją spotkało.. O mamie, czarnowłosej mamie, o kwiatach, o łąkach, o drzewach, roślinach, o dźwiękach, ćwierkaniu, o mleku, o wszystkim co zobaczyła. Jej sen był bardzo interesujący, a ona bardzo aktywnie go przeżywała. Próbowała w nim wstać i ruszyć razem z matką przed siebie..
Ale się obudziła. Otwarła oczka, znowu zobaczyła ten cudowny świat.. Tylko z pozoru, ale cóż, źrebięce marzenia nie mają granic. Usłyszała słowa matki.. Tata?? Tata!- zakodowała w głowie, i ujrzała rosłego i umięśnionego srebrzystego konia. Jej umysł pozwalał na to, by zapamiętać go jako rodziciela. Uśmiechnęła się, odsłaniając bezzębne dziąsła, co wyglądało bardzo komicznie. Czuła że rodzice są spokojni i szczęśliwi, więc mała nie miała czego się bać. Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce.. To znaczy kopytka. Wzięła głęboki wdech, i uniosła się do góry.. Nóżki się zachwiały, ale o dziwo, utrzymała się! Omal nie wywinęła orła.. Zadowolona, wypięła dumnie pierś i zaśmiała się... Jej sierść była miękka i puchowata, a grzywka jedwabista i stercząca. Machnęła krótkim ogonkiem, postanowiła zrobić kilka pierwszych kroków... Jedna noga, druga noga, Yennefer podążała za instynktem. Była tak skupiona, że zapomniała nagle o mamie i tacie. Udało jej się przemierzyć już kilka metrów, aż niespodziewanie nogi jej się zaplątały, po czym miękko upadła na ziemię. Leżąc i śmiejąc się, postanowiła dodać jeszcze coś. -Bam!- krzyknęła radośnie i ze śmiechem spojrzała na rodziców.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lis 04, 2015 9:51 pm

// będę musial niestety zakończyć fabułę, żeby was nie blokować bo niestety mam trochę zmniejszoną aktywność..

Yennefer.. Cudne imię.- pomyślał, patrząc z miłością na swoją najukochańszą rodzinę. Objął Tormentę szyją i mocno ją przytulił.. najwspanialszy tata..- powtórzył w myślach. - Najkochańsza córeczka i mamusia.- uśmiechnął się do nich. - Kocham Cię Burzo.- powiedział swojej partnerce.. Kochał ją z całego serca!
Patrzył rozradowany przytulając Tormentę, jak Yennefer pokonuje pierwsze kroki. Uśmiechnął się do niej, kiedy mała upadla i wstając, podszedł do niej. - Moja słodka.. Choć pomogę Ci.- pomógł jej wstać i zmierzwil jej grzywkę. - Tormento, może pójdziemy się przejsć do mojej jaskinii? Musisz odpocząć.- zaproponował i jeśli się zgodziła, to razem z rodzinką, pomagając młodej, ruszył ku jego jaskinii.

z/t
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 2:41 pm

Niezbyt często odwiedzała tereny swojego stada, ale kiedy to robiła, ogarniało ją uczucie nostalgii, gdyż i tak nie zabawi tutaj zbyt długo. Położyła się na trwanie myśląc intensywnie, a jednocześnie czuwając. Jeśli ktoś nieporządany przyjdzie, natychmiast zniknie. Układała w głowie plan najbliższego treningu. Mogłaby to zrobić. Była całkiem szybka, ale wytrzymałości było jej brak. Szybko przebiegała konretny dystans, lecz po tym musiała sporo odpoczywać. Nie była zadowolona z tej słabości, dlatego należałoby ją poprawić. Rozprostowała kopyta i potrząsnęłą grzywą. Po podróżach była zmęczona. Halt, jej towarzysz, który był starym, lecz mądrym i doświadczonym wilkiem wyruszył na polowanie i można by było pomyśleć, że ona wyruszy razem z nim, ale miała inne cele.
Powrót do góry Go down
Mikkel

avatar

Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 3:07 pm

Miki non stop zwiedzał wyspę. Chciał poznać całe te tereny, nawet te zakazane. Tym razem wybrał się polankę w dżungli. Spodziewał się pustki, ale nie. Zobaczył klacz. Przewrócił oczętami. Jeszcze mi jej tu brakowało. No, ale muszę być miły. Westchnął, po czym Podszedł bliżej. Witaj. Mikkel jestem. Wystawił przy tym przednią nogę, tak jak ludzie robią to z ręką, ale szybko ją odstawił. Delikatnie się uśmiechnął, choć nie szczerze. Jak rozumiem jesteś że stada czarnej krwi, prawda? Nie odzywał się więcej. Czekał na reakcję klaczy. W głębi serca miał nadzije, że jego obecność tu to złudzenie.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 4:01 pm

Najpierw go wyczuła, później zobaczyła. Przekrzywiła łeb. Nic ciekawego, ogier. Taki sam jak inni. Nieciekawi, myślący, że przewyższają pozostałych swoją siłą. Spojrzała na niego chłodno, oceniające i jednocześnie wyglądała na znudzoną. Idź sobie, Maluszku. Z pewnością wyglądała bardziej na groźnią, niż piękną. Niczym dziki kot podczas polowania.
- Moje imię nie jest ci do niczego potrzebne. - powiedziała znużonym tonem. - Tak samo jak twoje nie przyda się mnie, więc daruj sobie te uprzejme śpiewki. Jedyne co jest ci potrzebne to wiedza, że jestem Łowczynią, Nocną Łowczynią, Odwiecznym Łowcą. Jakkolwiek inni wolą mnie nazywać. Nie wszyscy nadają mi pochlebne imiona. Zabójczyni, Morderczyni... Ale moje oficjalne imię brzmi Pani Podziemii. Sam możesz dojść do tego, jak brzmi w jednym ze starszych języków.
Oczywiście miała na myśli Erenszkigal. Pani Podziemii, ponieważ potrafiła przynosić ze sobą jedynie ból i cierpienie. Nie wiązały się z nią żadne szczęśliwe i pełne miłości historie. Znienawidzona, porzucona, niekochana. Halt nadał jej to imię. Raczej wywył, jeśli mogła się tak o tym wyrazić.
Nie zareagowała na uśmiech, tak samo jak na samą jego obecność. Wstała i otrzepała się z gracją. Wszystko co robiła, robiła z nie byle jaką gracją, bardziej wojenną, dziką, wyćwiczoną.
- Owszem, jestem. - odpowiedziała krótko. Zaczęła rozprostowywać swoje kopyta i przygotowywała się na kolejny wyczerpujący bieg.
- Masz zamiar stać tutaj jak osioł i udawać, że zależy ci na moim towarzystwie? - spytała bezczelnie, wyzywająco. Co jej szkodzi? Trochę się z nim zabawi i sobie pójdzie. Niedługo wróci Halt i wyruszą pewnie razem na kolejną krwawą przygodę.
- Chyba, że masz inny powód... Hmm?
Miała nadzieję, że dała mu już wystarczająco do zrozumienia, że nie jest mile widziany, a ona nie jest jedną z tych klaczy, którą byle jaki ogier może nabrać na swoje badziewne sztuczki.
Powrót do góry Go down
Mikkel

avatar

Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 5:40 pm

Ach rozumiem, czyli tak chcesz się bawić panienko?-Pomyślał tak, ale nie powiedział. Czyli jak widzę bardzo przeszkadza ci moke towarzystwo? Sądziłem, że się zaprzyjaźnimy, gdyż wcale nie miałem złych zamiarów, ale jeśli nie...to mogę sobie pójść. Tu zrobił tragiczną pauzę. Panno Poziemi Przy ostatniach słowach w jego głosie wyczuwalna była ironia. Odzedł i zaczął skakać przez wystające skały. Bawił go charakter klaczy. Też nie jestem zbyt towarzyski. Nie chce mnie, to jej nie zmuszę. Uniósł dumnie łeb i chodził w kółko ładnym i miarowym kłusem.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 6:09 pm

Mimo, że tego nie okazała, była zaskoczona... Zaprzyjaźnić? Z kimkolwiek? Przełknęła i zastanowiła się przez chwilę, milcząc. I wtedy on zaczął odchodzić, nawet nie wypowiadając jej prawdziwego imienia. I zrobiła coś nieoczekiwane, czego wcześniej by nigdy nie zrobiła. Pognała za nim galopem i zwinnie go wyminęła tak, by zablokować mu drogę tuż przed jego nosem.
- Nikt cię nie nauczył, że damy się tak nie zostawia? - zapytała, ale było to raczej pytanie retoryczne. Usiadła tuż przed nim i patrzyła na niego uważnie. Wyciągnęła do niego kopyto.
- Erenszkigal... - szepnęła, jakby wypowiedzenie jej imienia było karane śmiercią. Wstała i zaczęła powoli stawiać kroki. Odwróciła się na chwilę i pokazała mu, że powinien za nią iść, po czym ruszyła dalej. Jeżeli za nią nie pójdzie, to trudno. Jego strata, ona nie straci na tym nic, oprócz jego towarzystwa. I nie miała pojęcia dlaczego, ale coś ją na tę mysł ukłuło.
Powrót do góry Go down
Mikkel

avatar

Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Lis 22, 2015 8:29 pm

Damy powiadasz? Jeszcze nigdy nie widziałem, że damy tak się zachowują, ale skoro tak mówisz.
Westchnął i zaczął się przyglądać klaczy. Nagle zdradziła mu swoje imię. Odeszła, dając do zrozumienia, że Miki ma za nią iść. I co? Teraz nagle muszę za nią łazić jak kretyn? Jeszcze przed chwilą mnie traktowała jak kosmitę...Ach te kobiety. Poddał się i ruszył za Eren. Tak będzie na nią mówił. Gdzie właściwie idziemy? Ja raczej chciałem tu pozostać. Odparł lekko. A tak w ogóle, to mów mi Miki. Jak chcesz. Zatrzymał się. i gwałtownie zarzucił łbem. Hmm...co właściwie będziemy tu robić...emm...Czym się interesujesz? Chodzi mi drogę, medyk, wojownik, itp.Odskoczył na chwilę i zerwał jakiegoś kwiatka. Dla ciebie Madame. Powiedział żartobliwie. Uśmiechnął się i zaczął robić małe podskoki. Nudziło mu się.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pon Lis 23, 2015 2:45 pm

Zaśmiała się krótko, w ogóle tego nie robiło, więc brzmiało to bardziej jak atak astmy.
- Każda klacz jest na pewien sposób damą i chciałaby by ogier traktował ją w należyty sposób... - Urwała. - Prawda?
Nie miała zielonego pojęcia. Unikała kontaktów towarzyskich, ale w tej sytuacji wydawało się to nawet zabawne i co najdziwniejsze, przyjemne. Zwykle przyjemność i ubaw sprawiało jej zabijanie.
- Mój przyjaciel, wilk Halt. - Spojrzała na niego ze szczerością w chłodnych oczach. - Nie martw się, nie tknie cię, dopóki nie zaatakujesz, a radzę ci, żebyć tego nie robił... Więc... Mój przyjaciel Halt wraca z polowania. Niedaleko jest miejsce, w którym przyszłam na świat. Jest tam bardzo miękka trawa. To tak jakbyś leżał na chmurze.
Pamiętała ten burzowy dzień, kiedy jej matka zaczęła rodzić, a jej ojciec został zamordowany przez stado wilków. Matka urodziła ją, po czym zmarzła podczas porodu, na skutek zmęczenie i odniesionych ran. Ją przygarnęły wilki. Stwierdziły, że skoro straciła oboje rodziców, chociaż jej darują życie. Tak przynajmniej twierdził Halt.
- Moje zainteresowania? - Była zdziwiona, ale nie okazała tego. - Zabijanie... Tyle, że to czyste. Brudne jest o tyle nieciekawe, że trzeba po nim sprzątnąć.
Miała nadzieję, że spodoba mu się próba żartu. Nie była w tym dobra.
- A tak naprawdę, to chcę być oczywiście wojownikiem. W niczym innym nie jestem dobra.
Ta cała reszta i tak jest nudna jak flaki z olejem. I tak czy siak jest ich na pęczki. Jedna klacz ich nie zbawi. Posłała mu słaby uśmiech i wzięła od niego tego marnego kwiatka i podziękowała skinieniem głowy. Kiedy doszli na miejsce, położyła się na trawie, a całe jej ciało zdradzało wyraz zachwytu, jakby była otulona przez czułe ciało kochanka.
- Możesz mi włożyć ten kwiat za ucho? Będzie mi wygodniej... - Powiedziała, gdyż trzymanie go w pysku do końca dnia nie było czymś, czego by naprawdę chciała. Szczególnie, że nie chciała być niemiła.
Powrót do góry Go down
Viennie

avatar

Posts : 87

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Gru 27, 2015 2:04 pm

Poleciałam na polane dość skocznie i szybko rozglądając się. Ciekawiło mnie to gigantyczne drzewo na środku. Rozłożyłam uszy obserwując je zaczęłam biegać do okola i podskakiwać zaciekawiona. Trawa była tu naprawdę miękka i ciekawa gdy pomyślałam że nikogo nie ma zaczęłam się w niej turlać i grzebać. Tak dla rekreacji przy okazji porozciągałam się. Był ze mnie niesporny źrebak ostatnio. Chciałam pozwiedzać i poznać inne konie, albo cokolwiek byłam znudzona fuknełam coś i zaległam na plecach na ziemi patrząc na koronę wielkiego drzewa.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Gru 27, 2015 2:12 pm

Ja wbiegłem tutaj z dumnie uniesioną głową i ogonem, który jeszcze przypominał włochatą szczotkę do wycierania kurzu. Moje chrapy były rozwarte, wyłapując każdy nowo spotkany zapach. Nie powinienem się jeszcze zapuszczać nigdzie bez matki, ale olałem wszystko, chciałem pozwiedzać bo i kto mnie widział. Zatrzymałem się zauważając kogoś odrobinę jedynie większego ode mnie i zmrużyłem swoje złote ślipia.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   

Powrót do góry Go down
 
Polana w dżungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: